http://www.koniczynka.art.pl/ http://www.koniczynka.art.pl/ - 2009 - "Archetypiczne postacie kobiece w tomie Hymn ba?wochwalczy - Dorota Jab?o?ska
Co nowego arrow Prace naukowe arrow prace naukowe: magisterskie, licencjackie... arrow 2009 - "Archetypiczne postacie kobiece w tomie Hymn ba?wochwalczy - Dorota Jab?o?ska

Migawki

2009 - "Archetypiczne postacie kobiece w tomie Hymn ba?wochwalczy - Dorota Jab?o?ska

Dorota Jab?o?ska

 

 

 

 

Temat pracy magisterskiej:

 

Archetypiczne postacie kobiece w tomie

„Hymn ba?wochwalczy” Haliny Po?wiatowskiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Katowice 2009

 

Spis tre?ci:

 

Wst?p………………………………………………………………………………………      3

 

Rozdzia? 1, Spe?nione w niespe?nieniu- H jak Heloiza, Hexe……………………………..      5

Rozdzia? 2, Ba?wochwalcze kobiety Wschodu……………………………………….........   20

Rozdzia? 3, Pi?kne pi?tno ?mierci………………………………………………………….   35

Rozdzia? 4, Kobieco?? pe?na Haliny…………………………………………………...…..   44

Rozdzia? 5, Sulamito symbolem odrodzenia nacji……………………………….…………  48

 

Zako?czenie………………………………………………………………………………..   52

 

Bibliografia……………………………………………………………………………........  55        

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Archetypiczne postacie kobiece w tomie

„Hymn ba?wochwalczy” Haliny Po?wiatowskiej.

 

„Przy trzecim stoliku

Halinka Po?wiatowska

w po?wiacie wierszy

[…]

O serce Po?wiatowskiej ?pij”[1]

Wst?p

 

Si?gaj?c po tom „Hymn ba?wochwalczy” Haliny Po?wiatowskiej nie mo?na nie zwróci? uwagi na tytu?y wierszy, które w zauwa?alnej cz??ci pos?uguj? si? imionami kobiecymi, np. „Nad Heloiz?”- cykl trzech wierszy „Heloiza nie by?a grzeszna…”, „pyta?a dnia- dlaczego…”, „li?? odrzucony od s?o?ca…”; kolejno „Ta?cz?ca Nina” czy te? „Fryne”, itd. Po?wiatowska pos?uguj?c si? postaciami kobiecymi, które funkcjonuj? w historii literatury i kultury, wprowadzi?a przez swoje wiersze now? perspektyw? do polskiego literaturoznawstwa. Wyobra?enie kobiety jako istoty na wskro? somatycznej, poddanej zmys?om, uosabiaj?cej si?y natury jest elementem naszej kultury, kultury ?ródziemnomorskiej. Wpisane w utwory opozycje mi?o?? i ?mier?, kultura i natura, góra i dó? s? schematami literackimi, archetypami, a tak?e ide? filozoficznych postaw, które pozwalaj? odkry? intelektualny, ponadczasowy wymiar poezji Po?wiatowskiej. „Hymn ba?wochwalczy” poza faktem, ?e tytu?y wierszy nawi?zuj? do archetypicznych postaci, mo?na uzna? za rozbudowany lament ?a?obny na cze?? zmar?ego (po dwóch latach ma??e?stwa), m??a poetki- Adolfa Ryszarda Po?wiatowskiego:

 

„Matka wprost zmusi?a Halin? do odwiedzenia redakcji, s?usznie przeczuwaj?c, ?e jedynie poezja mo?e sta? si? dla córki ratunkiem i ocaleniem”.[2]

 

Wybór Heloizy, Niny, Fryne, Nefretete… nie by? przypadkowy. Kobiety te tworz? swoisty feminocentryczny protest poety- kobiety wobec ?wiata. Ka?da z tych postaci odegra?a niesamowit? rol? w ?yciu sobie wspó?czesnych ludzi na tyle, by mówi? o nich przez wieki do wspó?czesno?ci, za? ukazanie archetypu w poezji niesie za sob? pewne wyobra?enie zbiorowe, jakie o kobiecie funkcjonuje. Oznacza to, ?e cz?owiek tworzy w?asn? rzeczywisto?? i ?wiadomo?? podmiotu osadzonego w ponadjednostkowej prehistorii. W poezji Po?wiatowskiej archetyp kobiety odsy?a do uniwersalnych do?wiadcze? ludzkich, takich jak mi?o??, cierpienie, sfera seksualna, a? w ko?cu do ?mierci. Ich obecno?? we wszystkich religiach i mitologiach ?wiadczy z ca?? pewno?ci? o g??bokiej ??czliwo?ci poszczególnych postaci nie?wiadomo?ci, niezale?nie od tego, w jakiej kulturze cz?owiek si? rodzi i w jakiej kszta?tuje. Zbiór wyobra?e? Haliny przedstawionych w Hymnie ba?wochwalczym to zbiór wszystkich ludzkich wyobra?e? i jest ostateczn? miar? wszystkich rzeczy. Twórcza pot?ga fantazji wyra?aj?ca archetyp, pot?ga nie?wiadomo?ci wymierzona jest w ostatecznym rozrachunku przeciwko z?owrogiej materialno?ci ?ycia.

           

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozdzia? 1

 

Spe?nione w niespe?nieniu- H jak Heloiza, Hexe

 

Heloiz? znamy przede wszystkim jako narratora listów do swojego m??a Piotra Abelarda. Ta niedaj?ca si? z niczym porówna? nami?tno?? kobiety do m??czyzny, znalaz?a swój kszta?t literacki. Wypowiedziana zosta?a nie tylko na p?omiennych kartach korespondencji, (która dochowa?a si? do czasów wspó?czesnych), ale tak?e w wierszach, to znaczy- w duchu epoki, kiedy wszelka poezja wi??e si? z muzyk?- w pie?niach. Po?wiatowska przedstawia histori? Heloizy widzian? przede wszystkim z perspektywy kobiety. Pisze o Heloizie jak kobieta o kobiecie, bowiem podstawowym kryterium klasyfikowania literatury jako kobiecej jest sposób, w jaki podmiot mówi?cy w utworze dokonuje w nim seksualnej samoidentyfikacji, kobieco?? literatury konstytuuje si? wy??cznie na poziomie tekstu, rozstrzyga si? w logosie.[3]

            Analizuj?c sytuacj? liryczn? tryptyku O Heloizie, wiersze mo?na uporz?dkowa? w zale?no?ci od wydarze?, o jakich opowiadaj?. Pierwszym niech b?dzie utrzymany  w stylistyce gotyckiej „Nad Heloiz?- li?? odrzucony od s?o?ca”.

 

Nad Heloiz? („li?? odrzucony od s?o?ca”)

 

li?? odrzucony od s?o?ca

przez wiatr przez wiatr

w sukni ciemnej bez u?miechu dr??ca

plot?a na furcie palce

 

rowki dwa w poblad?ych policzkach

przez deszcz uczynione przez deszcz

spa?a na nich

na zgi?tym z?otym ramieniu

spad?y w?osy

na bia?? twarz

 

szeptem - p?oszy?a nietoperze

szeptem - wabi?a ?my

skarg? - uwi?a gniazdo

ciemnookiej ci??arnej myszy

 

kiedy dzie? narodzin - piskiem

mysz matka oznajmi?a ?wiatu

sta?a do niewidomego brzucha

przyciskaj?c urojone palce

 

cichsza ni? my?l[4]

 

Utwór „Nad Heloiz? li?? odrzucony od s?o?ca” ma budow? nieregularn?, brak

w nim jednakowej liczby sylab w wersie, podzielony jest na 6 zwrotek, poza zwrotk? drug?  i ostatni? sk?adaj?cymi si? z czterech wersów. Pierwsze dwie zwrotki wprowadzaj? czytelnika w por? jesienn?. W tradycji kultury li?? powszechni uznawany jest za symbol przemijania  i krucho?ci ?ycia. Osadzenie symbolu li?cia w utworze mo?e mie? dwojakie znaczenie. Pierwsze- li?? przywodzi na my?l skojarzenia o jesieni- porze roku przej?cia z ?yciodajnego lata, w ozi?b?? zim?. Z kolei je?liby wzi?? ?ycie za li??, to wtedy nowego sensu zabiera wers o odrzuceniu „od s?o?ca”. Nie bez znaczenia staje si? te? przyczyna owego odrzucenia. Czynnikiem powoduj?cym stan rzeczy jest wiatr, który to zosta? z wyrzutem naznaczony. Drugi wers „przez wiatr przez wiatr” jest wyt?umaczeniem i zarazem wskazaniem na fakt, ?e li?? sam nie ma mo?liwo?ci ruchu, musi by? prowadzony wiatrem, ale je?li wiatr „odrzuca” to nie ma sensu z tym walczy?. Mo?e to by? metafor? na ?ycie Po?wiatowskiej, której nie dane by?o zazna? pe?ni ?yciodajnego „s?o?ca”. Tytu?owa „dr??ca” Heloiza ubrana jest w ciemn? sukni? i na furcie plecie palce. Ubranie bohaterki jest zgodne z jej histori?. Wszak?e zgodnie z zaleceniem m??a- Abelarda, wst?pi?a do zakonu. Nie by?a tam jednak szcz??liwa. Po?wiatowska widzia?a w Heloizie przede wszystkim kobiet?, nie zakonnic?. W wierszu solidaryzuje si? z ni? w bólu i samotno?ci. Detalicznie opisuje wyraz jej „bia?ej” twarzy, któr? wype?niaj? dwa „rowki”. Heloiza Stoi poblad?a, ma zwichrzone w?osy. Element w?osów jest w twórczo?ci Po?wiatowskiej niezwykle istotny. Autorka wykorzystuje go by nada? kobieco?ci postaciom. Ponadto w?osy symbolizuj? ?yciodajn? moc i w?adz?. Ju? w mitologii znajdujemy przyk?ady, gdzie w?osy odgrywaj? kluczow? rol?, np. Pterelaos, który by? królem Teleboanów, na jego g?owie dziadek Posejdon zaszczepi? z?oty pukiel nie?miertelno?ci, tak wi?c w?osy pe?ni?y nie tylko funkcj? estetyczn?, ale i magiczn?. Za? w s?owniku Kopali?skiego, znajdujemy takie wiadomo?ci:

 

„W?osom przypisywano magiczne w?asno?ci w wielu kulturach i to zarówno w?osom na g?owie, na ca?ym ciele jak i brodzie oraz w?som, dlatego i? posiada?y one jedn? osobliw? cech? — w ciele ludzkim, co raz uci?te, nie odrasta, z wyj?tkiem w?osów […]Ludzi silni bywaj? mocno ow?osieni, a starzej?cy si? cz?sto ?ysiej?. St?d w?osy uwa?ano za siedlisko ?ycia, si?y, si? psychicznych, duszy, mocy magicznych, czarodziejskich, a u kobiet — si? poci?gu erotycznego, zniewalaj?cego m??czyzn w sposób magiczny. Dlatego w?a?nie ?cinano w?osy rzymskim westalkom, a w niektórych zakonach — mniszkom sk?adaj?cym ?luby, golono te? w?osy kobietom pos?dzanym o czary, jako s?u?kom szatana, aby odj?? im moc szkodzenia bli?niemu.”[5]

 

Heloizie nie ?ci?to w?osów, nie pozbawiono jej tego atrybutu kobieco?ci i jak pisa? Kopali?ski „siedliska poci?gu erotycznego”. Po?wiatowska ?ci?le trzyma si? biograficznej historii Heloizy i nie zak?ada jej welonu, a wr?cz przeciwnie- uwydatnia fakt przez ci?g?y nie?ad fryzury. Dramatyczne po?o?enie mniszki dookre?la rytmiczne „przez deszcz”:

 

rowki dwa w poblad?ych policzkach

przez deszcz uczynione przez deszcz

spa?a na nich

na zgi?tym z?otym ramieniu

spad?y w?osy

na bia?? twarz

 

Nie bez znaczenie jest fakt, ?e Heloiza ma z?ote ramiona. Kontrast ciemnej sukni bohaterki z jej ramionami, wynosz? jej osobowo?? ponad przeci?tno??. Z historii o Heloizie wiemy, ?e by?a jedn? z pierwszych kobiet, które studiowa?y. S?awa jej szybko przenikn??a     w ?wiat wiedzy i klasztorów. Mówiono o niej, ?e by?a:

 

„ […] kobiet?, która cho? wcale jeszcze nie wyzwolona z ?wiatowych wi?zów, wszystkie swe si?y  i ca?? dusz? po?wi?ca zdobywaniu ?wieckiej co prawda m?dro?ci. Przy tym ?adne powaby i pró?no?? ?wiata, ?adne rozrywki i przyjemno?ci nie mog? jej odci?? od tego po?ytecznego postanowienia i ch?ci uczenia si? sztuk wyzwolonych”.[6]

           

            Na uwag? wspó?czesnych Heloiza zwraca?a nie tylko intelektem, ale i nietuzinkow? urod?: „Przygl?dano si? jej tym ch?tniej, ?e Heloiza by?a pi?kna […] próbowano wyci?gn?? wnioski z badania jej szkieletu”.[7] Jak wiadomo, szcz?tki zarówno Heloizy, jak i Abelarda, przechodzi?y zmienne koleje nim spocz??y na cmentarzu Pere-Lachaise. Szcz?tki Heloizy ekshumowano po raz pierwszy w roku 1780, za? po raz drugi w 1792, podczas rewolucji. W obu przypadkach ?wiadkowie mieli stwierdzi?, jako, ?e Heloiza musia?a by?: „wysokiej postaci i pi?knych proporcji… z czo?em wdzi?cznie wyokr?glonym i harmonizuj?cym  z pozosta?ymi partiami twarzy”, a szcz?k? „zdobi?y z?by ?nie?nej bia?o?ci”.[8] Jak?e anielskiej postaci Heloizy Po?wiatowska w utworze nadaje drapie?no?ci. Za eufoniczn? przykrywk?- szept, p?oszenie, mysz- kryje si? gotycki charakter. Heloizie przypisane zosta?y demoniczne moce, polegaj?ce na umiej?tno?ci „wabienia ?my” szeptem, czy „p?oszenie nietoperzy”.   W dalszej cz??ci pojawia si? nieprzypadkowa, ciemnooka, ci??arna mysz. W chrze?cija?stwie nietoperz sta? si? jednym z wciele? diab?a i pomocnikiem czarownic. Wierzono, ?e nietoperze powstaj? z myszy, która zjad?a ?wieczk? w ko?ciele albo odrobink? ?wi?conki wielkanocnej, ale to nie jedyny powód przywo?ania postaci gryzonia. Nale?y zwróci? uwag?, ?e mysz odznacza si? doskona?ymi zdolno?ciami adaptacyjnymi. By? mo?e Po?wiatowska chcia?a ukaza? metafor?, jako, ?e Heloiza tak?e wykaza?a si? imponuj?cymi umiej?tno?ciami przystosowania do nowego otoczenia. Wszak?e wys?anie jej do zakonu nie musia?o wskazywa?, i? odnajdzie si? ona w nowej roli i zostanie w konsekwencji przeorysz?. Nie mniej jednak w wierszu zosta?a poruszona kwestia ci??y bohaterki. W utworze brzemienno?? zosta?a nazwana „urojon?”. Urojona ci??a to taka, która pozostaje wy??cznie w ?wiadomo?ci matki, za? nie jest potwierdzona stanem fizycznie odmiennym. Wierszowa Heloiza dotyka „urojonymi palcami” brzuch, który jest „niewidomy”, za? biografia Heloizy podaje, ?e urodzi?a ona w rodzinnym domu Abelarda syna, którego nazwa?a: Piotr Astrolabiusz. Dziecka za? nie wychowywa?a, a odda?a na wychowanie. Nie wiemy czy t?skni?a za niespe?nionym macierzy?stwem, co by t?umaczy? ostatni wers, ?e pozosta?a:

 

cichsza ni? my?l

 

            Spo?ecze?stwo Francji XI i XII wieku oraz zwi?zane z nim normy i obyczaje wymusi?o poniek?d zachowanie Abelarda wobec Heloizy. Chc?c zachowa? okre?lon? pozycj? na uczelni, Abelard nie móg? sobie pozwoli?, aby skandal zwi?zany z uwiedzeniem uczennicy ujrza? ?wiat?o dzienne:

 

„Abelard jest autorem wielu prac na tematy logiczne o trwa?ych warto?ciach, które jeszcze dzisiaj s? przedmiotem zainteresowania w ?wiecie nauki. Zaprezentowa? w nich cechy swojego umys?u: wnikliwo?? analizy, jasno?? i ?cis?o?? argumentacji, potwierdzi? s?uszno?? zaszczytnego tytu?u- perypatetyk”.[9]

 

            Utwór „Nad Heloiz?- li?? odrzucony od s?o?ca” jest ukazaniem prawowzoru post?powania m??czyzny, który nie jest w stanie porzuci? dotychczasowych przyzwyczaje?, nawet za cen? cierpi?cej kobiety. Posta? Abelarda w wierszu zajmuje po?redni? pozycj?, tzn. nie musi on by? wymieniony z imienia, by domy?li? si?, ?e postawa Heloizy i jej odczucie „odrzucenia od s?o?ca” sta?o si? za jego spraw?.

 

                        Drugi z cyklu wierszy „Nad Heloiz?- pyta?a dnia dlaczego” w odró?nieniu od poprzedniego nie jest rezygnacj?, ale prób? znalezienia odpowiedzi na pytanie tytu?owego „dlaczego” jej mi?o?? cho? czysta i pi?kna w taki sposób musia?a si? sko?czy?, ?e to, co ??czy?o j? z m??em, znajdowa?o odzwierciedlenie jedynie w listach. Pi?knych, przemy?lanych, ale jednak listach, które nie powiedz?, a jedynie przeka??. By? mo?e to ten fakt (oprócz ufno?ci Heloizy do m??a)- listy- natchn??y Halin? do napisania jej w?asnych. Nale?y pami?ta?, ?e Po?wiatowska by?a nie tylko poetk?. Uprawia?a literatur? wielogatunkow? i wielorodzajow?. Pisa?a nie tylko wiersze, ale i opowiadania, dramaty. Znana jest z tego, ?e by?a autork? listów, które sk?adaj? si? na jeden z najciekawszych zbiorów epistolarnych w literaturze polskiej. Listy Po?wiatowskiej mo?na bardzo ró?nie odczytywa?. Z jednej strony mog? one stanowi? swoisty zapis prze?y? autorki, z drugiej za? istniej? przes?anki ku temu, ?e by?y one pisane z rozmys?em, ku zrealizowaniu pewnego wyobra?enia o niej samej:

 

„Pozna?ska badaczka obok literackich tekstów pisarki obszernie przytacza fragmenty jej- g?ównie nie publikowanych- listów, wypowiedzi zaprzyja?nionego z ni? Ireneusza Morawskiego adresata <Opowie?ci dla przyjaciela>. W efekcie tych konfrontacji rozpoznajemy w Po?wiatowskiej zgo?a inn? osob? ni? ta, której wizerunek przechowuje legenda. Poetka, jakiej nie znamy, siarczy?cie przeklina i nie ubolewa nad swym wdowie?stwem, bywa przewrotna i nie ulega sentymentom.”[10]

 

Pami?tajmy, ?e listy Abelarda do Heloizy i Heloizy do Abelarda przechodzi?y przez cenzur? klasztorn?, mog? wi?c zawiera? tre?ci zaszyfrowane, a wprowadzenie roli czytelnika, odbiór tej literatury epistolarnej jest zale?ny od jego ?wiadomo?ci i spostrzegawczo?ci. Po?wiatowska w tryptyku próbuje dociec, zrozumie? rzeczywiste my?li i uczucia Heloizy. Zwraca uwag? przede wszystkim na stron? uczuciow? jej zwi?zku z Piotrem Abelardem. Nie boi si? podj?cia próby, by rozwik?a? odwieczne pytania „dlaczego”:

„Nad Heloiz?- pyta?a dnia dlaczego”

 

pyta?a dnia – dlaczego

srebrny wsta? i uczesa? ob?oki

zwierza?a si? sosnom wysokim

na pagórki wbiega?a milk?a

 

s?o?ce – krzycza?a – s?o?ce

zga?nij jak moja mi?o??

nie ?wie? s?o?ce

oczy r?koma kry?a

 

poprzez suche ga??zie wiatr

pochylony nad ni?

dotkn?? pasma w?osów

zadr?a?a

i r?k? odtr?ci?a wiatr

 

zgas?o s?o?ce

 

z?owiona w sie? ksi??yca

trzepota?a poczwórn? skrzel?

drobna p?otka

wyci?gni?ta na piach[11]

 

Heloiza przedstawia nam si? nie jako ?wiat?a kobieta pogodzona z losem, ale mo?na j? porówna? do naiwnego dziecka, które chce pozna? przyczyn? jej fatum. Po?wiatowska po raz kolejny infantylnie antropomorfizuje natur?, o?ywiaj?c „srebrny dzie?”, który wstaje i czesze ob?oki. Heloiza nie jest statyczna, nie stoi, ale „wbiega” na pagórki i zwierza si? sosnom. W naturze próbuje odnale?? ukojenie, przyroda jest jej powiernikiem. Heloiza jest przedstawiona jako nie w pe?ni zrównowa?ona. Raz milczy, wers czwarty pierwszej zwrotki:

 

na pagórki wbiega?a milk?a

 

Raz krzyczy, wers pierwszy drugiej zwrotki:

 

s?o?ce- krzycza?a- s?o?ce

 

Bohaterka nie jest w stanie znie?? widoku s?o?ca, kryje przed nim oczy. S?o?ce jako najja?niejszy obiekt na niebie stanowi g?ówne ?ród?o energii docieraj?cej do Ziemi. Podobnie Heloiza traktowa?a mi?o?? i nami?tno??, które by?y jej si?? nap?dow? ?ycia. By?a jednak zbyt m?oda, naiwna i zakochana by potrafi? t? mi?o??, jak?e j? niszcz?c? zwalczy?. Jej m?? Abelard przejdzie ró?ne stadia i metamorfozy uczu?, Heloiza- nie. „W tym b?dzie jej wielko??, a chwilami, jak zobaczymy, jej s?abo??. Jej uczucie nie zmienia odcieni, nie ma w nich skazy: jest to Mi?o??”.[12] Wierszowa Heloiza szuka spokoju, ale go nie odnajduje, wiatr „pochylony nad ni?” dotyka jej w?osów, co przyprawia bohaterk? o dreszcze. Przypisano jej jednak zdolno?ci sprawcze, wr?cz boskie i jest ona w stanie ten wiatr „odtr?ci?”. Uczynienie gestu obronnego powoduje ciemno?? (jednowersowe wtr?cenie mi?dzy zwrotk? trzeci?,  a czwart?):

 

zgas?o s?o?ce

 

Zaburzenie stroficznego porz?dku wiersza, jednowersowym „zgas?o s?o?ce”  oddziela nam dzie? od nocy, porz?dkuje i zarazem dzieli utwór. Ostatnia zwrotka utrzymana  w stylistyce ba?niowej opowiada o z?owionej w sie? ksi??yca „drobnej p?otce”, która wyci?gni?ta na piach trzepota „poczwórn? skrzel?”. Epitet „drobna p?otka” stanowi celowy pleonazm, który ma uwydatni? nieszcz?sne po?o?enie Heloizy, która nie stawia?a ?adnego oporu:

 

Od pierwszej chwili, od pierwszej minuty, gdy spotka?y si? ich spojrzenia, nale?y do niego. Heloiza ma lat siedemna?cie albo osiemna?cie. Jest w wieku, kiedy dziewczyna fizycznie pragnie spotka? m??czyzn?, przy którym rozkwitnie jako kobieta, bo z natury kobieta, kiedy obdarza, sama zostaje obdarzona”.[13]

 

Heloizie jednak nie dane by?o zakosztowa? szcz??cia mi?o?ci. Zosta?a „z?owiona”   w sie? zmy?lnego „ksi??yca”. Abelard w jednym ze swoich Listów do Przyjaciela pisze:

 

„[…] szuka?em okazji, aby przez codzienne rozmowy zbli?y? si? do niej i ?atwiej sk?oni? do uleg?o?ci. W tej my?li zwróci?em si? do opiekuna Heloizy- Fulberta i przy poparciu niektórych jego przyjació? prosi?em go o to, aby za zwrotem kosztów utrzymania w dowolnej wysoko?ci zechcia? mnie przyj?? do swojego domu, po?o?onego bardzo blisko przy naszej szkole. Pro?b? m? przystroi?em w pozory […] Fulbert zgodzi? si? na moj? pro?b?, pozwalaj?c mi osi?gn?? cel moich pragnie?”.[14]

 

            Po??czenie konwencji ba?niowo- wierszowej w utworze jest kluczem do odczytania prototypu postaci kobiecej w nim ukazanej. Po?wiatowska zaakcentowa?a romantyczn? stron? ?ycia kobiety, która pragnie mi?o?ci, mitycznego rozstrzygni?cia swojego ?ycia.

            W otwieraj?cym tryptyk utworze „Nad Heloiz?- Heloiza nie by?a grzeszna”,  czytamy:

 

„Nad Heloiz?- Heloiza nie by?a grzeszna”

 

 

Heloiza nie by?a grzeszna

Heloiza nie mia?a welonu

Heloiza nie spa?a w rzece

 

obnosi?a swoj? z?ot? nago??

po zakurzonych ulicach

wielkie sosny – umar?e przed ni?

?piewa?y: – hosanna hosanna

 

Heloiza – zielona ?odyga

Heloiza – zal??ek kwiatu

Heloiza – smag?a czere?nia

przykl?k?a pod ci??arem plonu

 

hosanna – krzyczeli – hosanna

 

potem wzi?li Heloiz? bia??

ubrali w bia?y welon

i w smutnej utopili rzece

 

Heloizy z?ote ob?e cia?o

 

- hosanna –[15]

 

W rozpoczynaj?cych utwór zdaniach eliptycznych Po?wiatowska wyja?nia, ?e by? czas, kiedy Heloiza nie by?a grzeszna, nie mia?a welonu i nie spa?a w rzece. Podmiot liryczny przez zaprzeczenia czyni wyrzuty tym, którzy do tego stanu Heloiz? doprowadzili. Mi?o?? do Abelarda, która mia?a j? uskrzydli? sta?a si? jej zgub? i przyczyn? nieustaj?cego cierpienia. Z biografii Heloizy wynika, ?e w wi?kszo?ci nie uskar?a?a si? ona na swój los, ale pos?usznie wype?nia?a zalecenia m??czyzny, który najpierw j? uwiód?, potem wbrew jej woli poj?? j? za ?on?:

 

„Czy dotychczas nie zgadza?a si? na wszystko, czego chcia?, czy nie odda?a mu si?, czy nie uciek?a z domu, nie schroni?a u jego rodziny? […] Nie jest ju? tkliw? dziewczyn?, jagni?ciem wydanym na ?up zg?odnia?emu wilkowi, uczennic? podziwiaj?c? mistrza, który raczy? na ni? wejrze?. Jej osobowo?? okrzep?a w tej samej mierze, w jakiej by?a kochana. Akt, w którym Abelard spodziewa? si? znale?? zaspokojenie, sprawi?, ?e dojrza?a w niej kobieta, i w nowym uk?adzie rzeczy dominuje ju? nie on lecz ona, Heloiza. By? to rozkwit, którego nie przewidzia?a logika, ale który znamy z do?wiadczenia. I Heloiza po raz pierwszy nie zgadza si? na to, co on proponuje. Nie chce ma??e?stwa ani potajemnego, ani jawnego”.[16]

 

            Znamy tak?e powody, dla których Heloiza nie zgadza?a si? na ?lub:

 

„Chodzi?o tu o sam charakter jej mi?o?ci, o mi?o?? absolutn? i najdoskonalsz?, na jak? zdoby? si? mo?e ludzka istota. Tutaj kryje si? tajemnica Heloizy, rzeczywisty powód odmowy.”[17]

 

            Daj?c si? po raz kolejny przekona? Abelardowi- Heloiza wysz?a potajemnie za m??. To jednak nie koniec „niespodzianek”, jakie j? czeka?y ze strony m??a. Abelard kaza? Heloizie wst?pi? do klasztoru, aby utrzyma? ich ma??e?stwo w tajemnicy. Heloiza zamieszka?a w opactwie Argnteuil niedaleko Pary?a, gdzie w dzieci?stwie wychowywa?a si?  i uczy?a. Tam przyodzia?a habit, jaki nosi?y siostry zakonne, za wyj?tkiem welonu, co  w konsekwencji spowodowa?o, ?e nie mieszka?a tam jako wychowanka, ale nowicjuszka. Wed?ug regu? panuj?cych w zakonie, welon otrzyma?a po z?o?eniu ?lubów zakonnych. Po?wiatowska napisa?a wiersz w pe?ni zgodny z biografi? Francuzki, o czym ?wiadczy fakt, ?e w ostatnim wersie da?a wyraz z?o?ci w kierunku legendy o Heloizie, która g?osi, jako, ?e Heloiza zosta?a pochowana w rzece. Jej cia?o mia?o by? spuszczone nurtem rzeki w my?l zasady, i? ?ód? przewiezie jej dusz? w za?wiaty. Ale i to by?o nieprawd?. Heloiza zosta?a pochowana na paryskim cmentarzu Père-Lachaise. W drugiej zwrotce czytamy, ?e Heloiza obnosi?a swoj? „z?ot? nago??” po „zakurzonych ulicach”. By? mo?e fakt przyodziania bohaterki w z?oto ma by? prób? zrekompensowania jej przez autork? pewnych braków, jak brak welonu. Za? „zakurzone ulice” maj? pokaza?, w jakim ?rodowisku musia?a ?y? Heloiza. Niepodwa?aln? jest informacja, ?e opactwo, którego by?a prze?o?on? zosta?o pot?pione na podstawie ha?bi?cego oskar?enia:

 

„Zakonnice z Argenteuil rozp?dzono, a z punktu widzenia naszej opowie?ci oskar?enie by?o tym ci??sze, ?e prze?o?on? w Argenteuil by?a wtedy Heloiza, czyli ?e ona sprawowa?a w klasztorze najwy?sz? w?adz? po ksieni. Je?eli nie bra?a udzia?u w ekscesach, o jakie klasztor oskar?ono, by?a jednak przynajmniej cz??ciowo za nie odpowiedzialna.”[18]

 

            Po?wiatowska- jako filozof musia?a niewyobra?alnie g??boko prze?ywa? faktyczne losy opisywanej bohaterki. Po raz kolejny nadaje jej bosk? moc stwarzania, ale i niszczenia, gdy oto w trzecim wersie „wielkie sosny” umieraj? przed Heloiz?. Wers ko?czy refren „hosanna hosanna”, czyli liturgiczne s?owo wyst?puj?ce w judaizmie i chrze?cija?stwie. Zawo?anie to zosta?o zaczerpni?te ze Starego Testamentu i wyra?a rado??, uwielbienie, ale tak?e pro?b? o pomoc. Wszka?e jest tak wiele rzeczy, o które mog?aby prosi? Heloiza. W trzeciej zwrotce Po?wiatowska porównuje Heloiz? do plonu, którego losy zaczynaj? si? od „zielonej ?odygi”, poprzez „zal??ek kwiatu”, po to by sta? si? „smag?? czere?ni?”, czyli smuk??, tak?, jakiej si? po??da. Heloiza cho? obdarzona moc? stwórcz?, zachowuje istot? cz?owiecze?stwa, czyli nieporadno?? i nie jest w stanie sama upora? si? z problemami, wi?c kl?czy „pod ci??arem plonu”. Nie mo?na jednak odmówi? Abelardowi, ?e nie pomaga? swojej wybrance. Kiedy dowiedzia? si? o problemach ukochanej da? wyraz swojej mi?o?ci   i odpowiedzialno?ci za ni?:

 

„Na ?wiecie ma ju? tylko n?dzny skrawek ziemi, podarowany mu przez jakiego? dobroczy?c?, ubog? kaplic? i par? chat, które mu zbudowali uczniowie. Dowiedziawszy si?, ?e Heloiza tu?a si?, ?e nie ma gdzie g?owy sk?oni?, spieszy z dalekiej Bretanii i to ubogie swoje mienie darowuje jej w wieczne i nieodwo?alne posiadanie. Gest ten sugeruje g??bi? uczu? najpi?kniejszych i tym razem najczystszych, o których zaledwie ?miemy mówi?”.[19]

 

Ponadto nie zapominajmy, ?e uwiedzenie Heloizy przez Abelarda nie pozosta?o bez kary. Wuj Heloizy- rozz?oszczony zachowaniem nauczyciela, który nadu?y? dobroci swojego chlebodawcy, postanawia uczyni? Abelarda eunuchem. Sam Abelard opisuje owo wydarzenie tak:

 

„Jednej nocy, kiedy spokojnie spa?em w odosobnionej izbie mojego domu, przekupili z?otem jednego z moich s?u??cych, wtargn?li i rzucili si? na mnie, by dokona? okrutnej, a zarazem haniebnej zemsty, która wzbudzi?a na ?wiecie wielkie zdumienie- pozbawili mnie no?em tej cz??ci cia?a, przez któr? uczyni?em to, co by?o dla nich przyczyn? rozgoryczenia. Po dokonaniu tej zemsty natychmiast rzucili si? do ucieczki.”[20]

 

            Piotr Abelard niejednokrotnie t?umaczy?, ?e nie chowa urazu, ani ?alu do ludzi, którzy uczynili go eunuchem. Zdaje sobie spraw?, ?e kara, która go spotka?a by?a sprawiedliwa:

 

„Dzi?kuj? wi?c za to Bogu, ?e ci? obecnie uwolni? od kary i zachowa? na wieniec chwa?y. Przez jedno zranienie cia?a raz na zawsze, abym nie zgin??, ugasi? we mnie zarzewie zmys?owej po??dliwo?ci, której przez nieumiarkowanie by?em w ca?o?ci oddany, podczas gdy m?od? tw? dusz?, bardziej wra?liw? na liczne i silniejsze podniety zmys?owe zachowa? na jeszcze wi?ksze i ci?g?e próby, aby zdoby?a wieniec ma??e?stwa”.[21]

 Jednak?e losy, jakie spotka?y Heloiz? mo?na przypisa? b??dom jej m?odo?ci, naiwno?ci, oddania sprawie… Po?wiatowska opisuje pogrzeb Heloizy w sposób wr?cz oboj?tny. Pisze, ?e „wzi?li” Heloiz?, ale nie wyja?nia, kto zajmuje si? jej pochówkiem. Anonimowo?? osób nie jest przypadkowa. Autorka chce podkre?li? fakt, ?e nawet w chwili ostatniego po?egnania Heloizie nie towarzyszy nikt bliski. Nie mo?na tu zarzuci? oboj?tno?ci ze strony jej m??a, gdy? najprawdopodobniej zmar? on przed ni?:

 

„Czytamy to pod dat? 16 maja; rok i tym razem nie jest pewny i tylko dzi?ki koniekturom mo?na uzna? rok 1164 za najbardziej prawdopodobny. Tak wi?c przypuszczamy, ?e prze?y?a Abelarda o lat dwadzie?cia dwadzie?cia umar?a w sze??dziesi?tym trzecim roku ?ycia jak on.”[22]

 

            Ta sytuacja przywodzi na my?l losy samej Po?wiatowskiej, która przecie? tak, jak bohaterka jej tryptyku, prze?y?a m??a:

„Nie tylko sama zosta?a skazana na przedwczesn? ?mier?, ale po?lubiwszy m??czyzn?, jak ona nieuleczalnie chorego na serce, prze?y?a go, by wy?piewa? do ko?ca sw? pie?? o mi?o?ci”.[23]

 

            Podobna jest te? samotna ?mier? obu kobiet:

 

„I oto wielu ludzi twierdzi, ?e w chwili ?mierci by?o przy Halinie grono przyjació?, ?e zmar?a  z u?miechem. A naprawd? by?a w tym momencie zupe?nie sama”.[24]

 

Mo?na mniema?, ?e w historii Heloizy, Po?wiatowska przegl?da si? niczym w lustrze. W ostatniej zwrotce ubiera Heloiz? w welon. Welon, którego nie wolno jej by?o nigdy nosi?. Nie wiemy, jak by?a ubrana w dniu ?lubu, ale ze wzgl?du na fakt, ?e by?a ci??arna, prawdopodobnie nie mia?a ubranego bia?ego welonu- symbolu czysto?ci   i niewinno?ci. Kiedy wst?pi?a do zakonu, tak?e nie przyodzia?o jej od razu w welon. Bia?y welon ubiera Heloizie Po?wiatowska na jej ostatni? podró? w za?wiaty. Utrzymany jest smutny charakter uroczysto?ci przez epitet, ?e rzeka, gdzie utopiono cia?o Heloizy by?a „smutna”. Antropomorfizacja i podkre?lenie wa?no?ci rzeki dokona?o si? u Po?wiatowskiej przede wszystkim w tytule wiersza. Przyimek prosty „nad” nade wszelk? w?tpliwo?? stosowany jest w okre?leniu po?o?enia jednego przedmiotu wzgl?dem drugiego. Tytu? wiersza mog?by z powodzeniem nazywa? si?- nad rzek?, Po?wiatowska zast?pi?a rzek? imieniem swojej bohaterki. Rzeka jest tutaj symbolem ambiwalentnym. Z jednej strony symbolizuje twórcz? si?? natury i czasu, p?odno?? poprzez stopniowe nawadnianie ziemi, z drugiej strony nieodwracalny wp?yw, przemijanie i co za tym idzie zapomnienie. Rzeka u Po?wiatowskiej mo?e by? tak?e metafor?, ?e tak, jak rzeka w swoim nurcie jest sta?a i niezmienna, tak  i mi?o?? Heloizy by?a niezachwiana. Zako?czenie utworu okre?leniem, ?e cia?o Heloizy po utopieniu w rzece by?o „ob?e” i „z?ote” jest nadaniem jej cech boskich. Ob?y, czyli okr?g?y to symbol doskona?ego ko?a, figury bez skazy. Z?oto u Ojców Ko?cio?a jest symbolem boskiego królowania i wiecznej chwa?y. Wers ko?cz?cy utwór, refren:

 

- hosanna –

 

            „Hosanna” jest krzykiem wyra?aj?cym rado?? i triumf. Mo?na wysnu? tez?, ?e Heloiza sta?a si? dla Po?wiatowskiej symbolem kobiety, która pokona?a ?mier? i sta?a si? wieczna, niezapomniana dzi?ki temu, ?e kocha?a i by?a kochana.

            Niesamowicie odmienn? postaw? kobiety wobec mi?o?ci wykazuje nazwana przez Po?wiatowsk? Hexe[25], tytu?owa Czarownica. Nie jest ona jak Heloiza poddana m??owi, uwi?ziona uczuciem, ale zdaje si? by? buntowniczk?, gotow? na po?wi?cenie w?asnego ?ycia, za cen? pozostania sob?:

 

„Czarownica”

 

Hexe- ciemna czerwie? skrzep?ej krwi czer? w?o-

sów rozsypanych wiatrem piersi bia?e i drobne.

Plecie w?osy chmur w d?ugie ci??kie warkocze

 rozsnuwa ?odygi deszczu. Na z?otym promieniu

s?o?ca jak na miotle wje?d?a w bram? siedmio-

skrzyd?ej t?czy. Zamykaj? si? usta kolorów wokó?

 zwini?tych bioder. W?sk? pi?t? szalona z mi?o?ci

 kopie s?o?ce i poprzez niebo odchodzi w ?wiat inny

 i bli?szy.

Jej sp?kanym wargom i w?osom.

Hexe.[26]

 

            Posta? Hexe opisuj? kontrasty kolorów. Jej „skrzep?a” czerwie? krwi i czarne w?osy przeciwstawione s? piersiom, które s? „bia?e”. Antropomorfizacja chmur, których w?osy Hexe zaplata w „ci??kie warkocze” s? porównane do jej w?asnych w?osów, jakie s? rozsypane i nikt ich nie zaplecie. W odró?nieniu od stereotypu, który funkcjonuje, ?e czarownice lataj? na miot?ach, Hexe przemieszcza si? „na z?otym promieniu s?o?ca”. Jest wi?c w?adcza i ma przyzwolenie by wjecha? w bram? „siedmio-skrzyd?ej t?czy”. Po?wiatowska   w „Czarownicy” uosabia kolory. Podmiot liryczny mówi, ?e kolory maj? „usta”, które si? „zamykaj?” wokó? talii Hexe. Czarownica jest op?tana uczuciem, niepoczytalna i „szalona     z mi?o?ci”. Pod wp?ywem chwili „kopie s?o?ce” w?sk? pi?t?. W mitologii pi?ta odczytywana jest jako s?aby punkt, powód ?mierci Achilles[27]. U Po?wiatowskiej tak?e nie jest ona bezpo?redni? przyczyn? ?mierci Czarownicy, ale jest cz??ci? cia?a, któr? bohaterka pos?uguje si? by umrze?. Uderza pi?t? w s?o?ce i za po?rednictwem nieba „odchodzi” w inny ?wiat, który jest jej „bli?szy”. Bli?szy, bo wybrany przez ni?. By? mo?e ?wiat do którego odesz?a Hexe pozbawiony jest niedoskona?o?ci i bólu. Utwór ma kompozycj? klamrow?- rozpoczyna go i ko?czy imi? czarownicy. Oznacza to, ?e jej kobieco?? jest sko?czona, w sensie spe?niona. To mi?o?? nadawa?a sens jej ?yciu i sprawia?a, ?e by?a w stanie „kopa? s?o?ce”. Hexe odesz?a, bo uczucie j? za?lepi?o, wype?ni?o do reszty, sprawi?o ?e sta?a si? na tyle silna, by umrze?. Kunszt poetycki Po?wiatowskiej sprawi?, ?e domy?lamy si? podmiotu, z jakiego przyczyny Hexy w?osy i wargi by?y „sp?kane”. By?y spierzchni?te w wyniku oddzia?ywania na nie s?o?ca, które dotyka?o jej w?osów, warg. Od s?o?ca dosta?a tak?e prezent- promie?, na którym je?dzi?a. Fantastyczna posta? Hexe, jej umiej?tno?ci i dokonania zdaj? si? dope?ni? obraz mo?liwo?ci, jakie mo?e mie? kobieta:

 

„Przez wieku d?ugie osi?gany zostaje cel dzi?ki wprowadzeniu istot wy?szych do poezji: wola nadziemska, dzia?anie duchów, wp?yw istot obdarzonych si?? nadprzyrodzon?, przyznanie osobisto?ciom si?om natury- to wszystko pozwala zagadk? ?ycia zast?pi? przez obraz pe?ny”.[28]

 

Posta? nieziemskiej Hexe tak wiele zawdzi?cza?a s?o?cu- odczytujemy w nim pierwiastek m?ski- ale musia?a od niego odej??. Wiedzia?a, ?e ubogacaj?c j?, b?dzie tak?e niszczy? jej istot?. Nie pozwoli?a na to, sama zadecydowa?a o swoim losie. Postawa Hexe jest kontynuacj? pierwotnego, kulturowego wyobra?enia o czarownicach, które ?y?y wy??cznie po?ród kobiet. Nie dopuszcza?y do swojego grona m??czyzn, uwa?aj?c ich za istoty gorsze, nie zdolne do podejmowania dzia?a?. Hexe znalaz?a si? w Hymnie ba?wochwalczym, bo odesz?a w?adcza, dumna, jako pani swojego losu.

 

 

 

 

 

 

 

Rozdzia? 2

 

Ba?wochwalcze kobiety Wschodu

 

            Historie kobiet z Hymnu ba?wochwalczego, nie ograniczaj? swojego zasi?gu do kultury ?ródziemnomorskiej, ale ich  obszar si?ga du?o dalej, a mianowicie ??czy si? z kultur? Bliskiego Wschodu. To tam, wieki wcze?niej ni? w rodzimej Europie ukszta?towa? si? obraz kobiety, pe?en ubóstwienia dla jej istoty:

 

„Pierwsze malowid?a i statuetki kobiet pochodz? sprzed oko?o 30 tysi?cy lat […] We wczesnym okresie rozwoju ludzko?ci, w górnym paleolicie pozycja kobiety by?a bardzo wysoka, gdy? wy??cznie j? kojarzono z procesem narodzin, j? okre?lano mianem dawczyni ?ycia. Ona zatem by?a <ojcem> rodziny i do niej, wznoszono mod?y […] Przez setki lat dziedziczenie odbywa?o si? w linii ?e?skiej, równie? rz?dzenie krajem obj?te by?o regu??. M??czyzna, jako symbol religijny, wyst?powa? obok , przy lub za kobiet?”.[29]

 

 

Te oraz zapewne inne przes?anki zainspirowa?y Halin?, która postanowi?a przedstawi? egzotyczny, a zarazem codzienny obraz niezwyk?ej kobiety. Niezwyk?ej nie dlatego, ?e by?a ona kobiet?, ale to kobieco?? doprowadzi?a do stanu, ?e sta?a si? królow?, faraonem- mam na my?li Nefretete. Nefretete urodzi?a si? oko?o roku 1381 p.n.e. w Mitanni, gdzie jej ojciec, król Tuszratta, od czterech lat sprawowa? rz?dy. Od pocz?tku historia Nefretete jest niecodzienna  i niezwyk?a, zaczynaj?c od jej imienia. Nefretete jest powtórnym imieniem królowej. Jej pierwotn? godno?ci? by?a Taduhepa, za? okre?lenie Nefretete zosta?o jej nadane po przybyciu do Egiptu:

 

„Przy urodzeniu nadano Nefretete imi? Taduhepa, imi? Nefretete, to znaczy <pi?kna, która przyby?a>”[30]

 

            Po?wiatowska interesowa?a si? innymi kulturami. postaci? Nefretete, st?d jej wiersz „Pytanie w pustk?”:

 

Pytanie w pustk?

 

co powiesz nam

porzuconym ?onom

?ó?ta Nefretete

w ?ó?ku faraonów

gi??a? si? pos?uszna

w?adczym u?ciskom

a gdy odchodzi?

krokiem g?uchym

k?ad?a? drobne pi??ci w usta

gryz?a?

z?ota

co powiesz nam

bezdomnym

odartym z wszystkich pragnie?

ty - z pa?acu

ty - z tronu

nad smutn? kolebk?

martwego dziecka

zadumana pochmurnie

co powiesz nam

wiecznie mijaj?cym

wieczna?[31]

 

            Wiersz rozpoczyna pytanie retoryczne, które podmiot liryczny zadaje egipskiej królowej Nefretete. Pytanie to stanowi nie tylko refren utworu (jest powtórzone w wersie pierwszym i dwunastym), ale stanowi swego rodzaju wyrzut zarzucany królowej. Podmiot liryczny wyst?puje w liczbie mnogiej i jest wyra?ony zaimkiem dzier?awczym „nam”. Podmiot liryczny okre?la siebie jako „porzucone ?ony”. Z biografii Nefretete dowiadujemy si?, ?e nie by?a ona pierwsz? kobiet? w ?yciu Amenhotepa III (leciwego króla Egiptu), któremu by?a przeznaczona. Mia? on bowiem nie tylko ?on? „ pani? obydwóch krain” Teje, ale i jako faraon mia? prawo do posiadania haremu, przy czym jego ?onie wcale to nie przeszkadza?o:

 

„Nie przeszkadza?o jej, ?e m?? mia? jeszcze co najmniej tuzin innych ?on, a w jego haremie by?o oko?o stu pi?knych kobiet. Te dziewczyny przychodzi?y i odchodzi?y, nie zagra?aj?c w jakikolwiek sposób jej wp?ywom na dworze faraona”.[32]

 

To wyja?nia?oby o kim pisze Po?wiatowska, jako o „porzuconych ?onach”. Biografia Nefretete odpowiada równie? na pytanie, czemu o autorka nazywa ksi??niczk? z Mitanni „?ó?t? Nefretete”. Z jednej strony mo?na uzna?, ?e kolor ?ó?ty cz?sto zast?powa? nie tylko w malarstwie, ale i ?wiadomo?ci ludzkiej kolor z?oty. Podobnie rzecz mia?a si? w kodeksach codziennego u?ytku i witra?ach - w miejscach, gdzie tradycyjnie stosowano z?oto, zast?powane ono by?o barw? ?ó?t? (np. w aureolach). W renesansie starano si? przedstawia? przedmioty z?ote przy pomocy "prawdziwych" kolorów, gdy? przestano uwa?a? z?oto za kolor. Teolodzy przypisywali tej barwie warto?ci pozytywne. Mimo to od XII wieku zacz?to wi?za? j? ze zdrad? i fa?szem. Dlatego te? w malarstwie posta? Judasza przedstawiano  w ?ó?tych szatach. Ponadto kolor ten uznano za barw? wrogo?ci, z?ych zamiarów i bezwstydu. Z tego powodu przypisano go kurtyzanom (we W?oszech w czasach renesansu kazano im nosi? ?ó?te znaki na ubraniu) i ?ydom. Do tej samej symboliki koloru ?ó?tego odnosili si? hitlerowcy, nakazuj?c ?ydom nosi? ?ó?t? gwiazd? Dawida na ramieniu. Po drugiej wojnie ?wiatowej, w kr?gu cywilizacji judeo-chrze?cija?skiej wszelkie negatywne konotacje zwi?zane z kolorem ?ó?tym w malarstwie przestaj? mie? znaczenie. Jednak?e na uwag? zas?uguje chocia?by fakt, ?e wspó?czesne florystyki nadal przestrzegaj? przed obdarowywaniem kochanej osoby ?ó?t? ró??, gdy? utar?o si? w stereotypie, ?e ró?a koloru ?ó?tego jest symbolem zdrady i niewierno?ci. Przypisanie Nefretete barwy ?ó?tej mo?e konotowa? sytuacj?, w jakiej zosta?a przekazana faraonowi. Otó? autor ksi??ki o Nefretete Philipp Vandenberg (zaliczany do najpopularniejszych wspó?czesnych pisarzy niemieckich) jeden z podrozdzia?ów nazwa? „Targ o Nefretete”, gdzie szczegó?owo opisa? jakie dary w posagu otrzyma?a od ojca Nefretete:

 

„Tuszratta za? da córce w posagu, poza normalnymi ojcowskimi darali, jak konie, wozy, bro?, ?o?a, kufry, stroje, zastawa, równie? pi?kne klejnoty i kosztowno?ci”.[33]

 

            Kiedy jednak Nefretete przyby?a do Egiptu, ujrza?a po raz pierwszy, co tak naprawd? znaczy przepych i bogactwo. Niczym wi?c by?y dary jej ojca w porównaniu z maj?tkiem, jakim dysponowa? Amenhotep III i który ofiarowa? Tuszracie za córk?, tj. tony z?ota. Przepych, jaki panowa? w pa?acu królewskim od razu musia? zrobi? na Nefretete piorunuj?ce wra?enie:

 

„?ciany b?yszcza?y od z?ota, wylane ze szk?a ro?linne ornamenty strzela?y a? pod sufit,  a ponad ca?ym tym przepychem unosi? si? nieustannie s?odkawy zapach kadzid?a i mirry. Sta?y tutaj meble i ozdobne wazy, jakich Nefretete nie widzia?a jeszcze nigdy w ?yciu. Krzes?a  i zydle by?y tak smuk?e i delikatne, ?e ksi??niczka z Mitanni nie ?mia?a na nich usi???- gdy? u niej w kraju znano tylko masywne meble z kamienia”.[34]

 

            Mo?na przypuszcza?, ?e skoro faraon mia? ju? jedn?, oficjaln? ?on?, przybycie Nefretete do Egiptu musia?o wywo?a? w Teje poczucie zagro?enia i obaw? przez utrat? w?adzy, pozycji i przede wszystkim m??a. Zaskakuj?cym jest fakt, ?e nie by?o nienawi?ci mi?dzi <pi?kn?, która przyby?a>, a „pani? obydwu krain”? Otó? Teje ?ywi?a wielk? sympati? dla Nefretete:

 

„Ta przyczyna sympatii Teje le?y w ich wspólnym pochodzeniu: z Mitanni. Zosta?y tak samo wychowane, ??czy?y je podobne wspomnienia o ojczy?nie. I nawet je?eli Amenhotep III- co z reszt? nie zosta?o dowiedzione, a wiele przes?anek przemawia przeciwko temu- na stare lata dzieli? ?o?e z m?od? Nefretete, oficjalnie Teje pozosta?a jego jedyn?, ukochan?, wielk? ma??onk? królewsk?”.[35]

 

Kolejno w utworze czytamy, ?e Nefretete spa?a „w ?ó?ku faraonów”. D?ugo?? dnia Nefretete wyznacza?o s?o?ce. Gdy wstawa?o, dzie? si? zaczyna?; kiedy zachodzi?o, dzie? si? ko?czy?. Zawsze budzi? j? zapach mirry i d?wi?ki damskiej orkiestry, za? do swojej dyspozycji mia?a kilka s?u??cych. Materac by? z koziej we?ny, przykryty cienkim, bia?ym, lnianym prze?cierad?em, ale niestety nie by?a to sypialnia, gdzie m?odziutka Nefretete czu?a si? szcz??liwa. Z rozlicznych poda? wiemy, ?e by?a niezwyk?ej urody:

           

[…] Nie tylko faraon, lecz równie? naród podziwia? wyj?tkow? urod? m?odziutkiej w?adczyni. Ta ksi??niczka z pó?nocy mia?a delikatn? twarz o wielkich, migda?owych oczach, by?a smuk?a, pe?na wdzi?ku i mia?a nie wi?cej ni? metr czterdzie?ci wzrostu. Najwi?ksze chyba jednak na Egipcjanach jej cera, która równie? ?wiadczy o tym, ?e Nefretete by?a ksi??niczk?, a nie zwyk?? dziewczyn?”.[36]

 

            Z kolei nie mo?na powiedzie?, ?e jej m?? by? silnym i zdrowym m??czyzn?. Nefretete by?a darem dla podstarza?ego i ?ysiej?cego Amenhotepa III. Mia?a by? w gruncie rzeczy istot?, której niezwyk?a uroda mia?a si? przyczyni? do uzdrowienia faraona. Faraon bowiem cierpia? na straszny ból z?bów. Jego dzi?s?a krwawi?y, a ropiej?ce wrzody musia?y uczyni? niezno?nym ostatnie lata ?ycia. Nefretete ujrza?a po raz pierwszy faraona, gdy jego g?bczasty tors by? nagi, a wokó? t?ustych bioder zwisa? d?ugi, zawi?zany w talii fartuszek. Mia? on wtedy ok. 45 lat, za? Nefretete 15. To wyja?nia, dlaczego w wierszu Po?wiatowskiej m?ódka gnie si? „pos?usznie”, za? po wyj?ciu faraona k?adzie „drobne pi??ci w usta”. W drugiej cz??ci utworu, tzn. po refrenie „co powiesz nam”, podmiot liryczny znowu wypowiada si? w liczbie mnogiej i czyni kolejne wyrzuty w kierunku Nefretete. Podmiot liryczny okre?la siebie, jako istoty obdarte „z wszystkich pragnie?”. By? mo?e jest to aluzja do rozrzutno?ci Nefretete, której nie wystarcza? pa?ac królewski i postanowi?a ona wybudowa? „miasto marze?”, czyli ochrzczone imieniem Achetaton miasto zosta?o wybudowane mi?dzy Tebami, a Memfis. W wersie dziesi?tym i jedenastym anafora wskazuje na pozycj? i potrzeby Nefretete:

 

ty - z pa?acu

ty - z tronu[37]

 

            Jest to swoiste ukierunkowanie Nefretete na jej potrzeby, a za co tym idzie- charakter. Wiemy przecie?, ?e po ?mierci Amenhotepa III, nie zosta?a ona wygnana przez Teje, ale „pani obydwu krain” zaplanowa?a przysz?o?? Nefretete i przekona?a j?, by ta po?lubi?a nast?pc? tronu, syna Teje- Amenhotepa IV. Wyzwolenie si? spod pieczy i w?adzy starego Amenhotepa III wydawa? by si? mog?a zbawiennym dla Nefretete, ale czy rzeczywi?cie tak by?o? Liczne p?askorze?by z Amarny przekonywuj?co pokazuj?, jakie stosunki ??czy?y Amenhotepa IV- pó?niej przyj?? imi? Echnatona- z jego ?on? Nefretete, ale i matk? Teje:

 

„Faraon, którego widzimy na rysunku razem z Teje, to nie jest Amenhotep III, lecz jego syn, Amenhotep IV- Echanton. A Beketaton nie jest córk? Teje i Amenhotepa III, lecz latoro?l?  z kazirodczego zwi?zku Teje i jej syna Echnatona co by oznacza?o, ?e Nefretete Nefretete pierwszych latach swojego ma??e?stwa musia?a dzieli? si? m??em, Echnatonem,  z te?ciow?”.[38]

 

            Nefretete nie pozostawa?a d?u?na przewinieniom m??a i znane s? liczne sytuacje, gdzie o <pi?knej, która przyby?a> wyra?ano si? nie zbyt pochlebnie, a to za spraw? jej ekscesów mi?osnych, bynajmniej nie prawnym oblubie?cem. Dowodu na t? hipotez? dostarcza chocia?by fakt niedoko?czonego popiersia Nefretete. Mówi si?, ?e rozpocz?? go Totmes, który straci? g?ow? dla pi?knej królowej, o której prawdopodobnie wiedzia?, ?e nie odmówi?a ?ask niejednemu ju? m??czy?nie:

 

„Totmesowi, jak si? zdaje, powiod?o si? nie lepiej ni? jego wielu poprzednikom. Nefretete, pi?kna, wodzi?a na pokuszenie. Mo?e posuwa?a si? jeszcze dalej, a potem porzuca?a zawiedzionego kochanka, który nie mia? ?adnej mo?liwo?ci odp?acenia jej pi?knym za nadobne. Rze?biarz zem?ci? si? w jedyny dost?pny mu sposób: nie okaleczy? swojego dzie?a, wizerunku swojej mi?o?ci, lecz pozostawi? go nieuko?czonym”.[39]

 

            Nie mniej jednak w dalszych latach ma??e?stwa Nefretete z Echnatonem ich zwi?zek zdawa? si? by? zgodny. W miar? jak s?ab?a pozycja Teje, Nefretete przejmowa?a jej obowi?zki i matkowa?a Echnatonowi.

 

„W pierwszych latach ich wspólnego po?ycia nie wstydzili si? równie? publicznie obejmowa? i ca?owa?, to znaczy, pociera? si? nosami”.[40]

 

Chocia? wierzono w nadludzk? moc faraonów, nie omija?y ich troski i nieszcz??cia. Nie jest sekretem, ?e w wyniku ma??e?stwa tych dwoje, Nefretete zrodzi?a sze?? córek, z czego druga córka- Meketaton zmar?a b?d?c jeszcze dzieckiem:

 

„Jeszcze nim królowa sko?czy?a trzydzie?ci lat, min?? szcz??liwy okres jej ?ycia […] nim sko?czy?a dziesi?? lat, zmar?a druga z kolei córka, Meketaton.”[41]

 

            Po?wiatowska opisuj?c pogrzeb dziecka, „smutn? kolebk?” da?a wyraz przekonaniu, ?e chocia? Nefretete by?a faraonem, a jej maj?tek mo?na by?o liczy? i okre?la? przez tony z?ota, to nie zapewni?o jej to szcz??cia. Za panowania Nefretete i Anechetona IV po raz pierwszy w Egipcie mia?a miejsce sytuacja, ?e para królewska wiod?a tak intensywne   i demonstracyjne ?ycie:

 

„Gdy wyje?d?ali na spacer w z?otym paradnym rydwanie, zawsze zabierali ze sob? córki. W Ogóle dzieciom pozostawiano niezwykle du?o swobody. W pa?acu królewskim mo?na si? by?o na nie natkn?? wsz?dzie i o ka?dej porze, a ich obecno?? nie przeszkadza?a nawet Amenhotepowi przy za?atwianiu spraw pa?stwowych i udzielaniu audiencji urz?dnikom”.[42]

 

Tak, jak ka?dy inny cz?owiek, Nefretete bywa?a „zadumana pochmurnie”. Wiersz ko?czy po raz pytanie/ wyrzut do królowej, co mo?e nam powiedzie? „wiecznie mijaj?cym wieczna?” Znak zapytania na ko?cu wiersza t?umaczy pytanie retoryczne, ?e chocia? wed?ug biologii cia?a, Nefretete nie ?yje, natomiast jej legenda i s?awa nie przemin?.

            Chocia? w kolejnym wierszu, który omówi? nie ma podanego imienia Nefretete, jest wiele przes?anek ?wiadcz?cych, ?e posta? tej w?a?nie kobiety bezwzgl?dnie powraca?a  w my?lach, a co za tym idzie twórczo?ci. Po?wiatowskiej. Utwór „Egipt” od pierwszych wersów t?umaczy, o kim mowa, zw?aszcza w nawi?zaniu do poprzedniego utworu „Pytanie   w pustk?” o tematyce egipskiej:

 

Egipt

 

Jakie ma okr?g?e biodra-  mówi?-  a w talii jest

 cienka i wcale nie pachnie ca?unem. Ma zapach

 ziemi- ?ó?te ?wieczki wypali?y si? dawno i wosko-

we krople przywarte s? tylko ?ladem. Le?a?a w ob-

na?onych ramionach trzymaj?c zwój papirusu. Do-

tkn?? j? palcem-  nie poruszy?a si?-  w?skie usta

trwa?y zaci?ni?te.

Tr?ci? j?- wolno unios?a ci??kie powieki- pozwól

 mi spa?- szepn??a. Papirus zaszele?ci?.[43]

 

            We wcze?niejszym utworze „Pytanie w pustk?” Po?wiatowska opisa?a przybycie pi?knej Nefretete do Egiptu, jej ?ycie oraz ?mier? jednej z córek, za? utwór „Egipt” stanowi jakby zako?czenie opowie?ci Po?wiatowskiej o wiecznej królowej. Jakie przes?anko sk?oni?y mnie ku twierdzeniu, ?e „Egipt” jest kontynuacj? „Pytania w pustk?”? Otó? w utworze „Egipt” mamy do czynienia z dwiema postaciami- zdecydowanie jest to m??czyzna, o czym ?wiadczy czasownik w zako?czeniu rodzajowym m?skim, tj. mówi?, dotkn??, tr?ci?, a tak?e kobieta, czyli podmiot liryczny wyra?aj?cy si? w rodzaju ?e?skim, tj. le?a?a, poruszy?a si?, unios?a, szepn??a. W pierwszym wersie mamy opis kobiety, rozpoczynaj?cy si? od zdziwienia, czy te? wyra?ania podziwu dla jej kr?g?ych bioder i cienkiej talii. W biografii królowej bez wi?kszego trudu znajdziemy opis jej wyra?nie kobiecych cech, tzn. mocno zarysowane wydatne piersi, w?ska talia, czyli by?a po prostu pani? wdzi?ku. Podmiot liryczny jest zdziwiony, ?e królowa „wcale nie pachnie ca?unem”. Ca?unem czyli „tkanin? s?u??c? do przykrywania zw?ok” [44] Do dzi? bowiem nie mamy pewnych przekazów, co do chwili ?mierci Nefretete. Przypuszcza si?, ?e zmar?a w trzydziestym siódmym roku ?ycia, ale nikt nie odnotowa? jej ?mierci, tak, ?e dzisiaj historycy z trudem odtwarzaj? jej rok. Jasnym jest natomiast, i? tak pi?kna i uwielbiana przez egipski naród kobieta umar?a w zupe?nej samotno?ci. Przypuszcza si?, ?e po ?mierci jej drugiego m??a Echnatona i odrzuceniu przez nast?pc? tronu- Tut-anch-Amona prekursorskiej religii, której Nefretete po?wi?ci?a ca?e ?ycie, za?ama?a si? ona nieodwracalnie i do ko?ca swych dni nie opu?ci?a ju? ukochanego miasta Achetaton. S?usznie wi?c posta? z wiersza pow?tpiewa w ?mier? królowej, skoro nie ma dowodów na to, ?e umar?a- oczywi?cie poza logik? i anatomi? cz?owieka, która nie przewiduje d?ugowieczno?ci. W utworze posta? le?a?a „w obna?onych ramionach”,  a z historii Nefretete wynika, ?e „spa?a nago”[45]. Pozostaj?cym bez odpowiedzi jest natomiast pytanie co do papirusu, jaki trzyma?a. By? mo?e jest to element bez wi?kszego znaczenia, który zosta? jedynie zastosowany w celu ujawnienia po?o?enia królowej. Po?o?enia czy te? sytuacji bez wyj?cia, bo m??czyzna z wiersza najpierw dotyka, a potem wreszcie „tr?ci? j?”, by si? ockn??a. Kobieta najwyra?niej tego nie chce, gdy? jej usta s? „zaci?ni?te”, a powieki „ci??kie”. W ko?cu jednak zmuszona do aktywno?ci, prosi szeptem o sen. S?dz?c po papirusie, który „zaszele?ci?” jej pro?ba nie zosta?a spe?niona. Jest to wi?c sytuacja niezwykle podobna do tej, jak wierszu „Pytanie w pustk?”, gdzie Nefretete spe?nia?a zachcianki, tak?e te seksualne faraona, ale gdy on wychodzi?, k?ad?a „drobne pi??ci w usta”.

            Boska Nefretete nie jest jedynym przyk?adem egipskiej w?adczyni Egiptu, której losy zosta?y opisane w tomie poezji Po?wiatowskiej. Kultura Bliskiego Wschodu, a co za tym idzie- kobiety wychowane w tej kulturze, ich losy i do?wiadczenia ?yciowe wed?ug uznania ca?ej ludzko?ci zyska?y s?aw? i uznanie, nic zatem dziwnego, ?e i u Haliny znalaz?y swój kszta?t. Kolejny utwór o zagadkowym tytule Z tytu?em i dedykacj? na ko?cu opowiada histori? Bereniki. Nie mamy jednak pewno?ci, co do której Bereniki (karty historii staro?ytnego Egiptu i Syrii zawieraj? przynajmniej sze?? biografii w?adczy? o tym samym imieniu), trudno wi?c stwierdzi?, o której jest rzecz. Spróbujmy zatem odnale?? ogólny zarys kobiety, jaki w wierszu si? przedstawia:

 

„Z tytu?em i dedykacj? na ko?cu”

 

Berenika nie wiedzia?a o tym

 ?e listy id? drog?

 na pi?ciok?tnych nogach

 z ksi??yców spad?ych z li?ci

 

dlatego w czworok?tnym oknie

s?o?ce gasn?? nie chcia?o

ale ?wiat?em oczu p?owia?o

 dzie? noc

 

ona skrzyde? od niskich chmur

listonoszom prosi?a dr?a?a

niecierpliwo?? w?osami wia?a

wpl?tanymi w najszybszy wiatr

 

a? raz w trójwymiarze ze srebra

zamieszka? bia?y go??b

w dziobie niós? wiadomo?? weso??

?piewa?

 

zaskrzypia?y ?wi?tyni drzwi

kazirodne no?yczki — potem

to co by?o na ustach

na niebie

zawis?o niezmiernym z?otem

WARKOCZ BERENIKI

dla ciebie

cho? nie wierz? w powroty[46]

 

            Pierwszym skojarzeniem, jakie nasuwa si? po odczytaniu utworu wydaje si? by? historia Bereniki, ksi??niczki Judei, a kochanki Tytusa, co wskazywa?oby na s?uszne jej umieszczenie w „Hymnie ba?wochwalczym” oraz fakt przypisywanego jej zwi?zku kazirodczego. Z kolei opisany w wierszu „warkocz Bereniki” idealnie wpasowuje si? w losy Bereniki- królowej Egiptu i ?ony Ptolemeusza. Zarówno jedna, jak i druga biografia Bereniki wspó?gra z wierszem. Wydaje si? wi?c by? prawdopodobna teza, ?e Po?wiatowska celowo nie wskazuje jednoznacznie na któr?? z kobiet, chc?c po raz kolejny opisa? los kobiety, czy te? po prostu kobiet? przy wykorzystaniu biograficznego porównania, kontrastu. Skoro jej ?ycie by?o pozbawione normy to i j?zyk jej poezji, jej kszta?t i tre?ci by?y zwolnione  z cyzelatorskich zabiegów, bez zobowi?za? wobec tradycji. To, co intryguje w utworze to wypieszczone, wypracowane „geometrycznie” metafory. W pierwszej zwrotce podmiot liryczny mówi, ?e Berenika czeka?a na list, ale nie zdawa?a sobie sprawy, ?e wiadomo?? mo?e wyczyta? w gwiazdach, bowiem listy „id? drog? na pi?ciok?tnych nogach”. Owe „nogi” to ramiona utrwalonego w kulturze obrazu gwiazdy, która ma pi?? odnóg i jest cz?sto spotykanym ideogramem. Najcz??ciej okre?lana jest mianem "z?otej gwiazdy pi?cioramienna". Gdy po??czymy liniami prowadzonymi wewn?trz gwiazdy jej ramiona, otrzymamy pentagram - symbol o odniesieniach mistycznych i magicznych. W drugiej zwrotce mamy ju? do czynienia z inn? figur? geometryczn?, tzn. czworok?tem. Po?wiatowska zwraca uwag? na „czworok?tne okno” przez które wygl?da Berenika. Trzecia zwrotka niczym przerywnik pozbawiona jest dowolnego podzbioru punktów przestrzeni euklidesowej i opisuje znan? ju? poezji Haliny- pro?b? („Egipt”). Nast?puje tak?e personifikacja wyrazu „niecierpliwo??”. Rodzajowo?? rzeczownika, tj. rodzaj ?e?ski, czyni go idealn? kobiet?, by owa niecierpliwo?? mog?a wia? w?osami „wpl?tanymi w najszybszy wiatr”, co zarazem okre?la archetyp kobiety wed?ug Po?wiatowskiej- kobieta to taka, która nie potrafi spokojnie czeka?. Czwarta zwrotka wraca to figurowego opisu, w którym pojawia si? „bia?y go??b”- symbol dobrej nowiny, wpisany w trójwymiarow? przestrze? „ze srebra”. Nie pierwszy raz    w poezji Haliny pojawia si? srebrny glob- ksi??yc, który wed?ug prehistorycznych  i staro?ytnych kultur uwa?any by? za zjawisko paranormalne, które do dnia dzisiejszego astrologowie uwa?aj?, ?e wywiera du?y wp?yw na ludzki umys?. Ksi??yc zaliczany do boskiej triady, zaraz obok s?o?ca i gwiazd- w wierszu symbolizuje odwrotnie ni? w kulturze poczucie niepewno?ci:

 

„S?o?ce, ksi??yc i gwiazdy wywieraj? silne wra?enie, kiedy uwa?nie obserwuje si? niebo. Z ow? trójk? ??czy si? przewidywalno?? i poczucie bezpiecze?stwa tych, którzy pod nimi mieszkaj?. S?o?ce, ksi??yc i gwiazdy wzbogacaj? równie? obraz panowania Boga nad Jego stworzeniem”.[47]

 

Wiersz ko?czy si? z??czeniem losów historii dwóch kobiet. O Berenice- nazywan? te? ksi??niczk? Judei wiemy, ?e by?a córk? króla Agrypy, a prawnuczk? Heroda Wielkiego. By?a ?on? swojego wuja- Heroda z Chalkis, za? po jego ?mierci:

           

Pó?niej ?y?a z bratem Agryp? II; podejrzewano ich o kazirodztwo (Dz. 25, 13-23,26,30).”[48]

 

            Prawdopodobnie, gdy zacz??y kr??y? w?ród ludno?ci pog?oski o z?ym prowadzeniu si? wdowy, nak?oni?a króla Cylicji by poj?? j? za ?on?, chc?c uspokoi? poddanych. Ma??e?stwo nie poskromi?o pop?dów leciwej ju? Bereniki, która nie raz opuszcza?a m??a i wraca?a  w ramiona brata. By?a równie? kochank? Tytusa Flawiusza - syna cesarza rzymskiego Wespazjana, z którym uciek?a do Rzymu. Kiedy Tytus zosta? cesarzem, za namow? Paw?a  z Tarsu, zako?czy? znajomo?? z kochank?, która powróci?a do swojej ojczyzny. Przeciwie?stwem postawy judejskiej ksi??niczki by? ?ywot Bereniki II, córki króla Cyrenajki. By?a ona ?on? króla Egiptu, Ptolemeusza III, z którym wspó?rz?dzi?a, b?d?c tym samym szcz??liwym i kochaj?cym si? ma??e?stwem. S?yn??a z dobroci i wra?liwo?ci. Kiedy Ptolemeusz III d?ugo nie wraca? z wojennej wyprawy do Azji, przyrzek?a, ?e po jego szcz??liwym powrocie z?o?y w ofierze swoje d?ugie i pi?kne w?osy. Po powrocie m??a dotrzyma?a s?owa i ofiarowa?a w?osy w ?wi?tyni Zephyrium. O jej w?osach kr??y legenda, ?e nast?pnego dnia bogowie przenie?li je do gwiazd. Na cze?? wiernej ?ony i jej ofiarno?ci nazwano Warkoczem Bereniki gwiazdozbiór nieba pó?nocnego. Historie obu Berenik powi?zane s? w ostatniej zwrotce, jest w niej bowiem zarówno elementy kazirodczy, jak  i wspominane ju? po?wi?cenie w?osów. Ponadto Po?wiatowska ko?czy swoj? geometryczn? wyliczank?. Najpierw opisywa?a „pi?ciok?tne nogi”, potem „czworok?tne okno”, dalej „trójwymiar ze srebra”, by na „kazirodczych no?yczkach”- no?yczki traktowane jako symbol ambiwalentny; z jednej strony s? narz?dziem do obcinania w?osów, z drugiej za? no?yczki zaliczamy do grupy rzeczowników plurale tantum, czyli takiej, gdzie,  rzeczownik wyst?puje pod wzgl?dem formalnym jedynie w liczbie mnogiej, mimo znaczenia liczby pojedynczej. To, co ??czy historie obu kobiet, to fakt, ?e cierpia?y z powodu m??czyzn. Pierwsza- chocia? wierna, by?a nara?ona na cierpienie i t?sknot? za m??em. Druga- ba?wochwalcza kochanka zosta?a skazana na samotno?? przez m??czyzn?, który wybra? w?adz?, zamiast mi?o?ci   i dlatego podmiot liryczny „nie wierzy w powroty”. „Powroty” traktowane jako ponowne narodziny, nowe ?ycie, do którego Po?wiatowska tak?e nie by?a przekonana.

            O przynale?no?ci kolejnego utworu, do cyklu wschodniej kobiety w poezji Haliny nie trzeba nikogo przekonywa?.W Bajce wschodniej, w malowniczym otoczeniu ogrodu wita nas Wahiti:

 

Bajka wschodnia

 

Kiedy Wahiti w drobnych ?ó?tych sanda?kach ze-

rwa?a jab?ko i przynios?a ?lepemu kochankowi on

 zag??biaj?c z?by w cierpkim owocu spyta?: jak wy-

gl?da jab?ko? I zapragn??a mu powiedzie? wszystko

 i mówi?a pr?dko o tym ?e zerwa?a je czerwone

 z zielonej ga??zi drzewa które ros?o w br?zowo-

z?otym ogrodzie. Ga??? pokryta ?ó?kn?cymi li??mi

 i poprzez li?cie wschodz?ce s?o?ce owocu. U?miech-

n?? si? i pog?adzi? jej policzek. Jakiego koloru s?

 twoje oczy i usta? Moje oczy s? czerwone mówi?a

 a usta maj? barw? zielon?... A sanda?ki masz ?ó?te

 sam je kupi?em w sklepie i sprzedawca zar?cza? ?e

 nie s? inne a ?ó?te. Jeste? wi?c ogrodem- rzuci?

 jab?ko i wzi?? j? na r?ce skulon? i dr??c?.[49]

 

            Utwór pozbawiony jest konkretnych zdarze?. Najwa?niejszy w nim jest nastrój. Mi?o??, zmys?y, a reszta traktowana jako sztafa? o?ywiaj?cy jedynie kompozycj? dzie?a. Zmys?y, cia?o i jego dr?enie jest tu centralnym zamys?em i tematem. „Bajka wschodnia” niczym nie przypomina fantastycznych opowie?ci z „Ba?ni tysi?ca i jednej nocy”[50]. Jest w niej przede wszystkim mowa o kobiecie i m??czy?nie. O dwóch istotach, dwóch ?wiatach, którym przysz?o spotka? si? w wierszu. „Bajka wschodnia” jest nieco przewrotn? opowie?ci?, gdzie jedn? z postaci s? kolory, które ?yj? i j? wspó?tworz?. Bohaterka o jak?e egzotycznym, orientalnym imieniu- Wahiti jest w „?ó?tych sanda?kach”, gdy przynosi kochankowi jab?ko. Symbol jab?ka wi??e si? z mitem rajskim i wywodzi z jego klasycznej wersji. Rajskie jab?ko, które symbolizuje mi?o??, nami?tno??, pokus? i grzech tutaj kontynuuje pierwotne skojarzenia, chocia? epitet, jako, ?e jab?ko jest „cierpkie” nie pozostawia cienia w?tpliwo?ci, ?e raj Po?wiatowskiej jest niedoskona?y, za? w losy kochanka wspisany jest defekt cielesny. Zakochanej Wahiti zdaje si? to nie przeszkadza? i s?owami maluje obrazy, które przekazuje adoratorowi. Przyjmowanie bod?ców obrazu z otoczenia oraz ich analizy i reagowania na nie dzieje si? wy??cznie za spraw? dziewczyny, która dzielnie opowiada i relacjonuje „wszystko”. M?odzieniec pyta- ona odpowiada. Na pocz?tku kochanek poznaje cia?o Wahiti przez s?owa. Jest czu?y i delikatny, u?miecha si? i g?aszcze „jej policzek”. Wa?ne s? dla niego barwy, chce wiedzie? „Jakiego koloru s? twoje oczy i usta?”. Gdy dowiaduje si?, ?e oczy s? koloru czerwonego, a „usta maj? barw? zielon?”, przepe?nia go rado??, ?e obuwie, jakie jej kupi? s? ?ó?te, znaczy to, ?e Wahiti jest idealna. Kochanek chocia? niewidomy jest ?wiadomy barw, bowiem ?wiat?o pochodz?ce z dwóch ró?nokolorowych ?róde? jak na przyk?ad ?wiat?o czerwone i zielone- jest postrzegane przez ludzkie oko jako kolor ?ó?ty. Mo?e wi?c kochanek jest „?lepy” z mi?o?ci? Badania naukowców rzeczywi?cie donosz?, ?e mi?o?? ma nieprzewidzialny wp?yw na ?ycie ludzi. Z ich bada? wynika, ?e m??czy?ni maj? wtedy mniejszy poziom testosteronu ni? zazwyczaj, a kobiety wy?szy poziom tego hormonu, co oznacza, ?e te dwie formy istnienia zrównuj? si?. Kochanek wi?c traci wzrok, by Wahiti mog?a by?- pos?u?? si? kolokwializmem- jego oczami na ?wiat:

 

„O?lepiaj?ce spojrzenie mi?o?ci osadza w bycie i natychmiast z niego wykorzenia, kieruj?c podmiot w stron? ?mierci”.[51]

 

?mier? jak? ponosi podmiot dzieje si? w sferze niewinno?ci, czysto?ci, dziewictwa.  W „Bajce”  rozb?yskuje dramatyczny, cho? utajony patos. Historia kochanków przypomina raj Adama i Ewy, w którym toczy si? nie zak?ócony kalectwem kochanka spokój- najwa?niejsze, ?e w obliczu zagro?enia (tu: u?omno??), pozostaj? sobie wierni. Kochanek odrzuca owoc jab?oni, najwa?niejsza jest dla niego Wahiti skulona i „dr??ca”. Budowanie podmiotowo?ci na zasadzie: ja- ty, Wahiti- kochanek, musi na ko?cu straci? wa?no??. Wi??e si? to ?ci?le z kulturowym wyobra?eniem raju. Po?wiatowska d??y do tego, by by?o perfekcyjnie. Miejsce spotkania kochanków, wielobarwny ogród, który jest „br?zowo z?oty”   i pe?en jest ga??zi pokrytych  „?ó?kn?cymi li??mi”, dzia?a na zmys?y obojga:

 

„Jednym z najstarszych kulturowo symbolicznych wyobra?e? ogrodu jest biblijny raj, który pierwotnie ukazywany by? najcz??ciej jako ogród, miejsce nie zak?óconej niczym harmonii      i objawienia boskiej mi?o?ci”.[52]

 

            Istotnie mi?o?? obojga jest niczym niezm?cona:

 

„Ogród reprezentuje miejsce ?wi?te, aspekt inicjacyjny, daleki od ?ycia codziennego”.[53]

 

            Po?wiatowska nie ucieka od ?ycia codziennego, wr?cz przeciwnie- przeplata sacrum mi?o?ci z profanum powszednio?ci. Kochanek by ubra? Wahiti w „drobne sanda?ki” musi opu?ci? ogród i zwyczajnie pój?? do sklepu, gdzie zasi?ga porady sprzedawcy, który „zar?cza, ?e nie s? inne, a ?ó?te”. Bycie nieskazitelnym kochankiem znaczy umie? si? po?wi?ci?, co te? czyni? oboje. On jest w stanie opu?ci? raj, ona zgadza si? by? przewodnikiem ?lepca. „Bajka wschodnia” jest wi?c opowie?ci? o idealnej mi?o?ci, która nie jest pozbawiona przeciwno?ci losu. Przedstawiona w niej historia kobiety, zdaje si? by? jedn? z niewielu opowie?ci, w której pozwolono kochance zazna? szcz??cia, zakosztowa? s?odkiego owocu mi?o?ci, nienaznaczonego pi?tnem ?mierci.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozdzia? 3

 

Pi?kne pi?tno ?mierci

 

W „Hymnie ba?wochwalczym”  utwory opisuj?ce wybrane postaci kobiece, ?mia?o mo?na dzi?ki wspólnym elementom stylistycznym po??czy? w duety. Tak? par? tworz? Heloiza i Hexe, Nefretete i Berenika, ale taki komplet tworz? te? wiersze „Ta?cz?ca Nina” oraz „Umar?e w?osy nie ta?cz?”.

 

Ta?cz?ca Nina

 

dlaczego umar?a Nina

na strychu po?ród mokrych prze?cierade?

okr?ci?a szyj?

sznurkiem od bielizny

jeszcze patrzy?a przez niewielkie okno

gdy przysz?a ?mier?

fioletowa- z?ota

z?ota- fioletowa jak samotno??

umar?a Nina

nie ?yje

 

nietoperz przysiad? na w?osach

w puste oczy zagl?da- my?li

cz?owiek- my?li

a to Nina umar?a

na sznurku od bielizny zawis?a

 

kiedy biodrem jedwab potr?ca

patrz? na ni? i ?ciskaj? pi??ci

m??czy?ni o chmurnych mi??niach

o twarzach jak negatyw s?o?ca

które ?wiat?em rozb?y?nie

zal?ni

 

na wysokich obcasach wspi?ta

w powietrzu na palcach

idzie i trzyma w r?kach

jakis ?piew jaki? wiatr

na palcach wspi?ta

ta?czy

 

piersi

ka?da osobno

g??biej

wyci?ty trójk?t serca

kr?te drogi krwi

odp?ywa

przyp?ywa

wygina szyj?

 

biodra

rozko?ysane senne

biodra

wstaj?ce wiecznie

i wiecznie

zasypiaj?ce

w tym samym ruchu

brzuch

opowie?? o brzuchu

uniesiona ciemna

g?os

g?os który wabi

g?os który odpycha

g?os który mi??nie napr??a

opowiada o smag?ej powierzchni cia?a

o nag?ych przegi?ciach skr?tach

zd?awiony milionem poca?unków

?kaj?cy zwierz?cy

g?os

 

usta wypuk?e

sukienka wzd?ta

r?ce zaci?ni?te

usta otwarte- r?ce

i stopy stopy- w?a?nie

jak duszny w?ski sen

 

ta?czy Nina na sznurku

na zwyk?ym

nie ?yje Nina i czemu

tak? pi?kn? ma szyj?

takie nogi jak s?owa refrenu

je t'aime[54]

 

            W pocz?tkowym stadium poszukiwa?, kim by?a Nina, która mog?a stanowi? archetyp postaci kobiecej, która natchn??a Po?wiatowsk? do napisania utworu, za?o?y?am, ?e mo?e to by? Nina z „Szale?stwa Almayera” Josepha Conrada. Jednak?e szcz??liwe zako?czenie powie?ci, tj. odp?yni?cie Niny z jej kochankiem powinno wykluczy? t? hipotez? ju? na wst?pie. Ale fakt, ?e powie?? ko?czy si? inaczej, ani?eli historia Po?wiatowskiej wcale nie wyklucza, ?e to ona by?a ?ród?em inspiracji dla poetki. Poezja Haliny z regu?y opisuje nieszcz??liwe kochanki, jak, np. Heloiza czy Nefretete. Skoro wi?c Conrad przypisa? Ninie a? dwóch kochaj?cych m??czyzn, to mo?e Po?wiatowska czuj?c si? opuszczon? i samotn?, postanowi?a inaczej zako?czy? jej losy. Powie?ciowy Almayer, chocia? nie doceniany przez córk?, uwa?a? j? za jedyne ?ród?o szcz??cia i rado?ci ?ycia:

 

„Nigdy o mnie nie dba?a?; patrzy?a? oboj?tnie, jak wysilam si?, haruj? i walcz?; nigdy nie widzia?a? moich cierpie?, nigdy! Nie masz serca i nie masz duszy, bo inaczej by?aby? zrozumia?a, ?e pracowa?em tylko dla ciebie, dla twojego szcz??cia! Chcia?em by? bogaty, chcia?em si? st?d wydosta?, chcia?em widzie? jak biali ludzie b?d? si? gi?li nisko przed pot?g? twojej pi?kno?ci i twojego bogactwa […] Czy nie znajdziesz ani s?owa pociechy? A ja ci? tak kocha?em!”[55]

 

            Nina u Conrada przedstawiona jest jako kobieta niezwyk?ej urody, ale o kamiennym sercu, które nie by?o w stanie otworzy? si? na ojcowsk? mi?o??, chocia? zdolna by?a pokocha? m?odzie?ca Daina. Utwór Po?wiatowskiej rozpoczyna pytanie o powód ?mierci bohaterki i od razu wyja?nia, ?e ona sama odebra?a sobie ?ycie sznurkiem od bielizny „na strychu po?ród mokrych prze?cierade?”. Nie ma w utworze ?ladu istnienia m??czyzny, chocia? posta? opisana jest tak detalicznym dopieszczeniem, jakby to pisa? m??czyzna o kobiecie, a nie kobieta  o kobiecie. Wiersz „Ta?cz?ca Nina”  prawdopodobnie stanowi nawi?zanie do ta?ca ?mierci, czyli ta?ca zwi?zanego g?ównie z uroczysto?ciami pogrzebowymi, ale tak?e kultem p?odno?ci i odrodzenia. Po?wiatowska malowniczo ubiera ?mier? w kolory: fioletowy i z?oty. Kolor fioletowy jest niezwykle wa?ny w kulturze rzymsko-katolickiej, w jakiej dorasta?a i by?a wychowana Halina. Fioletowy od zawsze kojarzy? si? z w?adz?, uduchowieniem  i szlachetno?ci?. Tradycja ta wywodzi si? przede wszystkim od samego Jezusa Chrystusa,      a raczej wspomnienia jego zmartwychwstania, tzn. ksi??a odprawiaj?cy msze ?wi?te w czasie ?wi?t Wielkiejnocy zak?adaj? ornaty koloru fioletowego, symbolizuj?cego najwy?szy poziom o?wiecenia duszy, poszukiwania, ci?g?ego ulepszania i ponownych narodzin. Pod koniec pierwszej zwrotki czytamy tak?e o przypisaniu przez autork? samotno?ci koloru fioletowego. Drug? zwrotk? rozpoczyna opis nietoperza, który zagl?da? w „puste oczy” Niny. Nietoperze jak ju? wspomina?am przy okazji wiersza „Nad Heloiz?- li?? odrzucony od s?o?ca”,  w ludowych wierzeniach s? istotami strasznymi, kochaj?cymi ciemno??, ale i s? „towarzyszami czarownic i wró?ek rzucaj?cych uroki”.[56] A z tego, co wiemy, czytaj?c „Szale?stwo Almayera”  to matka Niny, ?yj?ca w?ród prymitywnych plemie? Malajów, trudni?a si? wró?biarstwem i czarnoksi?stwem, a nietoperze mieszka?y w jej lokum, niczym zwierz?ta udomowione:

 

„Pani Almayer rzuci?a jeszcze na m??a pogardliwe spojrzenia i pu?ciwszy firank?, skierowa?a si? do swego pokoju. Para nietoperzy o?mielonych mrokiem i cisz? j??a znów pl?sa?  w uko?nych zygzakach nad g?ow? Almayera”.[57]

 

            Mo?liwym jest wi?c, by nietoperze obcowa?y z Nin? za po?rednictwem jej matki. Trzecia zwrotka wprowadza do utworu feministyczny aspekt twórczo?ci Po?wiatowskiej. Pisze ona o biodrze Niny, które „jedwab potr?ca”, ale i wymienia patrz?cych na ni? m??czyzn, którzy maj? „chmurne mi??nia”, co czyni z Niny, kobiety, istot? ponad ich przeci?tno??, która ogranicza si? do si?y mi??ni, w dodatku wspomnianych ju? „chmurnych”. Ponadto okre?la ich twarze jako „negatyw s?o?ca”, co stanowi wielopoziomowo?? tego okre?lenia. Po pierwsze negatyw mo?e tu oznacza? swoist? ochron?, os?on? przed ?wiat?em, ale i negatyw mog?o zosta? u?yte w sensie odwrotno?ci pozytywu- orygina?u. Twarze m??czyzn s? nijakie, dopiero widok kobiecego cia?a powoduje, ?e one rozb?ysn? i zal?ni?.    W kolejnej zwrotce Halina ubiera Nin? w insygnia kobieco?ci, tzn. pisze, ?e jest ona wspi?ta „na wysokich obcasach”. Pierwsze obcasy, czy raczej koturny w historii kultury pojawi?y si? przy okazji teatru. Aktorzy zak?adali je w celu podwy?szenia swojej osoby i poprawienia jako?ci widoczno?ci ich na scenie. By? mo?e autorka wiersza chce tym samym doda? Ninie nie tylko kobieco?ci, ale i metaforycznie wynie?? j? ponad innych. Potwierdzeniem jest dalsza cz??? tekstu, gdzie czyni z Niny (podobnie, jak z Heloizy) bogink?, która pod??a i w r?kach trzyma „jaki? ?piew jaki? wiatr”. Niedookre?lenie jaki to ?piew, czy wiatr, wzmaga poczucie niepewno?ci i zagubienia. Mimo, ?e Nina ma wysokie obcasy, które przyczyniaj? si? do jej wywy?szenia, to dodatkowo jest ona „na palcach wspi?ta”. W dalszej cz??ci nast?puje niezwykle erotyczny opis piersi, z których „ka?da osobno”, jakby nie tworzy?y spójno?ci  z reszt? cia?a, a pomi?dzy nimi jest „wyci?ty trójk?t serca”. Po raz kolejny mamy symbol ambiwalentny i nie wiemy, czy „wyci?ty trójk?t serca” jest nawi?zaniem do chorego, operowanego serca autorki czy trójk?t serca stanowi symbol na p?aszczy?nie duchowej lub boskiej- przedstawia Boga. Id?c dalej- „kr?te drogi krwi” mog? by? poetyckim opisem krwioobiegu cz?owieka, ale mog? tak?e stanowi? alegori? do kr?tych dróg, jakie cz?owiek musi pokona? by zbli?y? si? do Stwórcy. Czwarta zwrotka ko?czy si? konsekwencj? przep?ywu owej „krwi”, która „wygina szyj?”. Z kolei pi?ta- najbardziej rozbudowana zwrotka, bo sk?adaj?ca si? a? z dziewi?tnastu wersów, opisuje cia?o Niny w porz?dku wertykalnym: najpierw „rozko?ysane senne biodra”, potem „brzuch”, na ko?cu „g?os”.  O biodrach wisz?cej Niny podmiot liryczny wypowiada si?, ?e s? ?pi?ce, wiecznie wstaj? i s? „zasypiaj?ce”. Najprawdopodobniej jest to skarga samej Po?wiatowskiej, która w li?cie do Jana Niwi?skiego (brata wybitnej aktorki Zofii Niwi?skiej), powiernika Haliny po ?mierci jej m??a, skar?y mu si?:

 

„Skar?y si? na niezaspokojenie seksualne, chaos mentalny i uczuciowy, co nie pozwala?o jej systematycznie pracowa?. Te trzy sfery ?ycia, choroba, mi?o?? i pisanie, tworz? ?ci?le spl?tany w?ze?, który zaciska si? niejednokrotnie w jej twórczo?ci”.[58]

 

            W dalszej cz??ci utworu jest po raz kolejny mowa o brzuchu (nie zapominajmy o „niewidomym brzuchu” w „Nad Heloiz?- li?? odrzucony od s?o?ca”). Oprócz zwyk?ego swego znaczenia, brzuch jest obrazem pi?kna, chciwo?ci, ludzkiego wn?trza i wydaj?cego ?ycie ?ona. [59]Porównuj?c do czynnych bioder, brzuch pozostaje bierny, jest „w tym samym ruchu”. Po?wiatowska pisze o „opowie?ci o brzuchu”, ale nie zwyk?ej opowie?ci, a „ciemnej”:

 

„Nie jest chyba dzie?em przypadku, ?e najwi?kszy niepokój ogarnia Halin?, wtedy, gdy odkrywa, ?e nie potrafi by? matk?, ?e nie si?ga idea?u i miary wyznaczonej przez matk?. Szczególnie mocno broni si? przed macierzy?stwem: je?li ?ycie nie ma wielkiego sensu, to tak?e darowanie ?ycia i ratowanie ?ycia nie maj? znaczenia absolutnego, nie otwieraj? na transcendencj?”.[60]

 

            Drug? cz??? pi?tej zwrotki w przewa?aj?cej cz??ci sk?ada si? z apostrofy opisuj?cej g?os, który „wabi”, „odpycha”, „mi??nie napr??a”. G?os- dzi?ki któremu powierzchownie poznajemy cia?o, jego „przegi?cia” i „skr?ty”. Mo?e by? modyfikowany poprzez zmian? napi?cia fa?d g?osowych, zmian? ilo?ci przep?ywaj?cego powietrza, a tak?e kszta?t klatki piersiowej oraz szyi. G?os jednak bywa „zd?awiony milionem poca?unków”, jego charakter mo?e by? mi?osny i zmys?owy, ale zdarza si? by? pierwotnym, tj. „?kaj?cy zwierz?cy”, czyli nieludzki. Usta Niny s? „wypuk?e”, a sukienka jest „wzd?ta” i to w zasadzie jest poza obcasami jedyny ubiór bohaterki. Cz?sto zarzuca si? Po?wiatowskiej, ?e by?a grafomank?. Napisanie takiej ilo?ci wierszy w tak krótkim czasie (przypomn?, ?e zmar?a w wieku 32 lat) graniczy?o albo z niepowtarzalnym talentem i pracowito?ci?, albo niestety grafomani?. Dalszy, ko?cowy opis wiersza móg?by stanowi? dowód dla tej tezy, bowiem opisuj?c Nin?, Po?wiatowska ma j? przed oczyma i po prostu pisze: „usta otwarte- r?ce / i stopy stopy- w?a?nie” [61] jakby raz, po raz przypomina?a sobie i u?wiadamia?a poszczególne elementy cia?a kobiety. Ubiera jednak to cia?o w metafor?, ?e stopy s? „jak duszny w?ski sen”. Ostatnie wersy wiersza nadal komplementuj? cia?o Niny, której szyja jest pi?kna, a nogi s? „jak s?owa refrenu” i tu nast?puje makaronizm „je t’aime”. Ojczystym j?zykiem Haliny by? oczywi?cie j?zyk polski, ale zna?a ona tak?e kilka j?zyków obcych. T?umaczy?a wiersze z angielskiego, niemieckiego i francuskiego. W Stanach zacz??a nauk? j?zyka hiszpa?skiego. Pojawienie si? „je t’aime” (t?um. z francuskiego: kocham ci?) nie jest przypadkowe. Zastosowanie makaronizmu w podsumowaniu utworu nada?o mu nie tylko egzotycznego wyd?wi?ku, ale pozbawi?o go infantylno?ci. Nada?o mu bardziej dojrza?y, przemy?lany bieg. By? mo?e Ha?ka uzna?a, ?e „kocham ci?” w j?zyku ojczystym zabrzmi w „Ta?cz?cej Ninie” zbyt pretensjonalnie.

            Podobie?stwo mi?dzy „Ta?cz?c? Nin?”, a „Umar?e w?osy nie ta?cz?” jest tak uderzaj?ce, ?e nie sposób tych dwóch wierszy nie zaklasyfikowa?, jako ca?o?ci:

 

„Umar?e w?osy nie ta?cz?”

 

umar?e w?osy nie ta?cz?

nie sprzeczaj? si? z wiatrem

nie opadaj? na zmarzni?te uszy

nie wabi? palców ani ptaków

 

rozsypane na ch?odnej poduszce

nie p?osz? snu szelestem

w srebrnym deszczu nie mokn?

nie dr??

 

na bia?ym ?ó?ku

le?? wystyg?e g?uche

 

i je?li kwiat- to obco

je?li u?miech- oboj?tnie

s?o?ce z nieba odesz?o na palcach

to ju? noc[62]

 

            Od pierwszej zwrotki mamy podobn? sytuacj? liryczn?, czyli wszechpanuj?c? ?mier?, taniec, wiatr. Owa ?mier? dzi?ki pi?knej kobiecie- mam tu na my?li Nin? i atrybutom kobietym, jak w?osy, oczy, sprawiaj?, ?e ?mier? nie jest straszna, ale zaiste zajmuj?ca. Na element spójny wymienionych wierszy sk?ada si? chocia?by opis w?osów postaci, które „nie wabi? palców ani ptaków”, mo?e natomiast wabi? nietoperze, jak mia?o to miejsce przy Ninie, gdzie nietoperz przysiada „na w?osach” i „w puste oczy zagl?da”. Po raz wtóry Po?wiatowska zastosowa?a technik? oniryczn? w opisie w?osów, które „nie p?osz? snu szelestem”, s? niczym biodra- bierne, bo „nie dr??”. ?ó?ko, na którym spocz??a bohaterka jest bia?e. Biel jest symbolem czysto?ci i niewinno?ci, a tak?e odnowy ?ycia duchowego, wyst?puje „w biblijnych opisach rzeczywisto?ci transcendentnej- nieba. Biel wskazuje wówczas na nadprzyrodzony blask, niemo?liwy do oddania s?owami […]. Szczególne upodobanie do bieli zdradzali autorzy apokaliptyczni”.[63] Kolor bia?ego ?ó?ka pojawia si? notorycznie w poezji Po?wiatowskiej. Najprawdopodobniej motyw ten jest ?ci?le powi?zany  z prze?yciami autorki, która wi?kszo?? swojego ?ycia sp?dzi?a w szpitalu, a tam wiadomo bia?e ?ó?ka s? na porz?dku dziennym. Nawet, gdy ju? studiuje w Smith College,   w Northampton, taki opis znajdujemy    w jej notatniku:

 

„Masywne budynki z czerwonej ceg?y poros?e dzikim winem prze?wiecaj? poprzez ziele? […] Po drugiej stronie bagnistej rzeczki, która oddziela Smith od szpitala dla nerwowochorych”.[64]

 

            Co potwierdza, ?e Halina nigdy nie oddali?a si?, nie uciek?a od szpitala. Ostatnia zwrotka „Umar?e w?osy nie ta?cz?” kontynuuj? alienacj? uczu? przelanych na papier przez Po?wiatowsk?. Porównania: „i je?li kwiat- to obco/ je?li u?miech- oboj?tnie”, przekonuj?, ?e podmiot liryczny nie anga?uje si? bezpo?rednio w bie??ce sprawy- jest outsiderem ?ycia, nie ?yje, nie docieraj? ju? do niego promienie s?oneczne- „to ju? noc”.

 

 

 

 

 

 

Rozdzia? 4

 

Kobieco?? pe?na Haliny

 

Je?li chcieliby?my wyznaczy? symbol kobiety, to w pierwszej kolejno?ci wzi?liby?my pod uwag? dwa fundamenty kultury: Bibli? i Mitologi?. Po?wiatowska uznaj?c powszechnie potwierdzone stereotypy, nadaje swoim postaci cechy biblijnych kobiet, jak i tych mitycznych. Heloiz? bez trudu mo?na przyrówna? do biblijnej Ewy, która da?a si? namówi? w??owi do zerwania jab?ka z drzewa poznania. Heloiza uczyni?a podobnie- post?powa?a tak, jak nakazywa? jej m??. Bajk? wschodni? dzi?ki umiejscowieniu jej w ogrodzie, mo?na skonfrontowa? z biblijnym rajem. Za? za mitologiczny symbol kobiety uwa?amy rzymsk? bogini? Wenus (Wener?), któr? od II wieku p.n.e. uto?samiano z greck? Afrodyt?. Wiersz Po?wiatowskiej z „Hymnu ba?wochwalczego”, gdzie zosta? opisany archetyp kobiety to bez zw?tpienia „Wenus”:

 

Wenus

 

by?a pi?kna jak kamie?

alabaster

z zielonymi ?y?kami

?tni?cymi u?pion? krwi?

 

pó? setki bogów

na ob?oku

klaska?o w r?ce

gdy sz?a

chwiej?c si? w biodrach

 

i nawet nie g?owa

nie

i nie usta

nabrzmia?y po?udnia owoc

piersi - w?a?nie

piersi mia?a takie

?e tylko sta?

i wy? z zachwytu do chmur

 

by?y jak bratnie ksi??yce

odkradzione niebu Saturna

owalne - uniesione w gór?

a Hefajstos który w ku?ni koniom

                                  kopyta ku?

skar?y? si? ?e go zdradza

dure?[65]

 

            Utwór przepe?niony jest licznymi porównaniami bogini Wenus do alabastrowego kamienia, za? jej piersi okre?lone by?y za „bratnie ksi??yce odkradzione niebu”. Wenus reprezentuje kobiet? zimn?, bez uczu? (por. Nina z „Szale?stwa Almayera”), która nie kocha, gdy? ma krew „u?pion?”. Jej postawa i chwiejne kroki ?wiadcz? o fakcie, ?e pragnie by? uwielbiana, satysfakcjonuje j? chwila, gdy „pó? setki bogów” klaszcze w r?ce, kiedy ona idzie. Po?wiatowska pisze, ?e zachwyt nad pi?knem cia?a Wenus nie mo?e by? wyra?ony s?owami, a jedynie wyciem „z zachwytu do chmur”. Podmiot liryczny wskazuje, ?e trzeba zmieni? sw? posta? na inn?, przej?? metamorfoz? w wilka, aby móc opiewa? zacno?? bogini. Zmiana ludzkiego g?osu w wilcze wycie jest zwi?zane z symbolik? wilka, który ma moc  i mo?liwo?? przemiany ludzi:

 

„Symbolika zwi?zana z wilkiem by?a zawsze negatywna i ?le wró??ca. Ju? Pliniusz wspomina o szkodliwo?ci jego wzroku odbieraj?cego g?os cz?owiekowi, który spojrzy na niego pierwszy.”[66]

 

            Wiersz zbudowany jest na zderzeniu przeciwno?ci estetycznych i etycznych: pi?kna- brzydoty oraz dobra- z?a. Przeciwstawienie stanowi?o wa?ny element jej poezji, jej sposobu postrzegania ?wiata i sztuki. Pi?kno Wenus jest  zewn?trzne, brak w niej skromno?ci   i pracowito?ci. By?a italsk? bogini? wiosny i ro?linno?ci. G?ównymi atrybutami tej bogini by?y owoce i kwiaty. W sztuce najcz??ciej by?a ukazywana naga lub do po?owy obna?ona, ale tak?e jako pi?kna i m?oda jad?ca rydwanem zaprz??onym w go??bie. Jej absolutne przeciwie?stwo stanowi Hefajstos. Hefajstos- syn Zeusa i Hery, mia? wygl?d szpetnego kar?a i kula? na obie nogi:

 

„Powiadano, ?e to dlatego, i? Zeus zrzuci? do z Olimpu, gdy Hefajstos o?mieli? si? kiedy? stan??, w jakie? sprzeczce po stronie Hery; spad? na wysp? Lemnos i okula?. Mówiono te?, ?e Hera z?a, i? wyda?a na ?wiat tak brzydkiego syna, sama str?ci?a go do morza […]. Najs?ynniejsz? jego ?on? jest Afrodyta, która cz?sto go zdradza?a, g?ównie z Aresem.”[67]

 

Po?wiatowska nie po?wi?ca Hefajstosowi wi?kszej uwagi. Opisuje go tylko jako pracowitego m??czyzn?, który „w ku?ni koniom/ kopyta ku?”. Autorka daje wyraz swoim feministycznym pogl?dom, gdzie umniejsza rol? m??czyzny, który jest s?aby i uskar?a si? na swój los, okre?la go wulgaryzmem „dure?”. Po?wiatowska podziwia nie tylko pi?kno Wenus, ale tak?e jej ba?wochwalstwo. Nie gani jej za zuchwa?e zachowanie, Wenus obdarzona boskim cia?em, ma prawo w jej mniemaniu by? pewn? siebie kobiet?, niczym si? nieprzejmuj?c?, a ju? bynajmniej niesk?pi?c? wdzi?ków dla innych m??czyzn. Po?wiatowska na pierwszy rzut oka nie zag??bia si? w psychologiczne subtelno?ci. Chce widzie? w Wenus pewn? pop?du i oddawaniu si? rozkoszy kochank?.

Zewn?trzne pi?kno maj?ce stanowi? najwy?sz? warto??, apekt bosko?ci, niepodwa?alny atrybut ba?wochwalczej kobieco?ci, ujawnia si? po raz wtóry w wierszu „Fryne”:

 

Fryne

 

Z czerwonego piek?a na zielonym p?omieniu unios?a

 si? i nie wróci?a. P?akali diabli skuleni w k?tach

 a Belzebub gryz? ze z?o?ci napi?stki.

 Mefisto w filozoficznej zadumie podpiera? brod?

 kostyczn? r?k? wzrusza? ramieniem.

 Zgrzytn?? Belzebub- dym zasnu? czerwone ?ó?-

ka- chichocz?c dziewczyny znikn??y w p?omien-

nych oparach. Diabli szlochali w g?os. Mefisto wzru-

szy? ramieniem. Kiedy Belzebub wsta? z pluszowego

 krzes?a i tupn?? racic?-  znieruchomia?y dziew-

czyny na tapczanach. Có?- rzek? Mefisto- zbyt

 pi?kna-  zbyt pi?kna aby j? pot?pi?.[68]

 

            Od pierwszego wersu mamy gr? kolorów. W podobny sposób przeplata si? czerwony  i zielony. Kolory stanowi? dominuj?cy rodzaj wypowiedzi:

 

„Po?wiatowska skupia uwag? na obrazach i kolorach, im barwniejsze, dziwniejsze, tym bardziej zajmuj?ce”.[69]

 

            Najciekawsze jednak jest przedstawienie Fryne, na zasadzie mówi? o niej, bez niej. Chocia? nie wyst?puje ona bezpo?rednio w utworze, zachowanie diab?ów ?wiadczy o tym, ?e musia?a by? wyj?tkowa. W jaki? jednak sposób znalaz?a si? w piekle, czyli jej ziemskie zachowanie wykracza?o poza normy i dobre obyczaje. Otó? Fryne by?a kobiet? przypisywan? do grupy Heter, czyli staro?ytnych, greckich kurtyzan.  Ró?ni?a si? od zwyk?ych prostytutek niezale?no?ci? i do?? wysok? pozycj? towarzysk?. Fryne najprawdopodobniej urodzi?a si?    w Tespiach, ale mieszka?a w Atenach, gdzie te? zosta?a oskar?ona o bezbo?no??, zosta?a jednak uniewinniona za swoj? urod?, po czym s?uch po niej zagin??- tyle wiemy z legendy  o Fryne. W wierszu os?d greckiej pi?kno?ci nast?puje po jej ?mierci:

 

„W?a?nie odwo?ywanie si? do dozna? ostatecznych wydawa?o si? rysem pokoleniowym; cie? ?mierci mia? wyra?a? nie tylko stan zdrowia poetki, ale tak?e stan jej duszy, naznaczonej wojn?, napi?ciem, poczuciem nietrwa?o?ci ?wiata”.[70]

 

Po?wiatowska przenosi losy hetery w ?ycie pozaziemskie, by odda?, jak wielkie, piorunuj?ce wra?enie robi?a jej pi?kno?? nie tylko na istotach ziemskich, ale na samym diabelskim ?wiadku. Kiedy Fryne „nie wróci?a”, diabli w wierszu „p?akali” i byli „skuleni     w k?tach” niczym dzieci, za? Belzebub- w okultyzmie oraz w demonologii chrze?cija?skiej uznawany za stra?nika bram piekielnych- „ze z?o?ci gryz? napi?stki”. Nie ma w diab?ach niezwyk?ej mocy, brak w nich demoniczno?ci, zachowuj? si? dziecinnie. Z kolei Mefisto- ju? jego imi? zosta?o zdrobnione z Mefistofeles; jeden z siedmiu wielkich ksi???t piek?a- jest totalnie bezradny. Nie podejmuje dzia?ania, a jedynie siedzi w „filozoficznej zadumie”   i skostnia?? r?k? „podpiera brod?”. Akcja wiersza dzieje si? w opisie pomi?dzy dzia?aniem, czy te? brakiem stara? Belzebuba, a Mefisto. W pami?ci obu funkcjonuje obraz przepi?knej Fryne, którego piekielne istoty nie s? w stanie zapomnie?.  Belzebub, któremu towarzysz? „chichocz?ce dziewczyny”, nie jest nimi zainteresowany, wi?c zgrzyta, a one znikaj?  „w p?omiennych oparach”. Mefisto w ogóle si? tym nie przejmuje i jedynie wzrusza „ramieniem”. Piek?o przypomina dom rozpusty. Belzebub nie zasiada na niszczycielskim tronie, ale wstaje z „pluszowego krzes?a”, tupie „racic?” i pozbywa si? reszty dziewczyn, które nieruchomiej? „na tapczanach”. Utwór ko?czy podsumowanie Mefisto, który sam sobie nie dowierza, ?e pozwoli? Fryne odej??, gdy? by?a „zbyt pi?kna aby j? pot?pi?”. Styl wiersza jest nastrojony na nut? dzieci?c?. ?wiadczy o tym nie tylko nieregularno??, chaotyczna sk?adnia, ale przede wszystkim sk?onno?? do emfatycznego u?ywania przys?ówków wzmacniaj?cych przymiotniki, jak powtórzone „zbyt pi?kna”. Wszak?e kobietom nie raz zarzuca si? brak rozs?dku i logiki w podejmowaniu dzia?a?. Nie rzadko kobiet? przyrównuje si? do dziecka, co te? stanowi argument ku wyznaczeniu pe?nego obrazu istoty kobiecej.

             

             

 

           

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozdzia? 5

 

Sulamito symbolem odrodzenia nacji

 

Niepokój Po?wiatowskiej nie by? wy??cznie spowodowany stanem jej zdrowia, ale jej poezja wyra?a?a tak?e ogólny l?k, trwog?, uczucie zagro?enia zwi?zane z rysem pokoleniowym. Po?wiatowska zaliczana jest to do tzw. pokolenia "Wspó?czesno?ci", czyli generacji artystów debiutuj?cych w Polsce oko?o 1956 roku. Pokolenie to uwa?ane jest dzisiaj przez badaczy za bardzo istotne w rozwoju literatury polskiej XX wieku. Twórcom tego pokolenia zarzucano brak wspólnego programu, bezideowo?? i mitologizowanie rzeczywisto?ci. Jednak termin „Wspó?czesno??” szybko utrwali? si? w polskiej krytyce literackiej, trac?c swój negatywny wyd?wi?k, a twórczo?? chocia?by Haliny Po?wiatowskiej (czy te? Marka H?aski, Edwarda Stachury) jest nadal aktualna w ?wiadomo?ci odbiorców. Wymieniony niepokój pokoleniowy zwi?zany jest ?ci?le z sytuacj? panuj?c? w kraju po II wojnie ?wiatowej. Wiersz „Nad spalon? ?ydówk?” porusza nieopisanie wa?n? kwesti? holocaustu ?ydów na terenie pa?stwa polskiego w czasie II wojny ?wiatowej:

 

 

Nad spalon? ?ydówk?

 

Sulamito jak umiera?a??

rzewnie

kiedy z twojego bia?ego cia?a

wiatr uczyni? zabawk? p?omieniom

Jeanne d'Arc nie tak spopiela?a

Inaczej

 

Czyje w?osy sypa?y z?oto

w wszystkich trzaskaj?cych iskrach

czyje usta napi?tnowa?

wystrza?

 

I po co?

Sulamito

ilekro? ogie? p?onie

pod dobrym garnkiem

prze?wietlam ró?owo d?onie

patrz?

 

i pytam Sulamito po

co?

w dzie? w noc

i zgrzytam

 

bo chcia?abym odkupi? twoje

?ydowskie cia?o z

chrze?cija?skich p?omieni

wróci? ci ?ydowsk? ??k?

nagrzan?

 

?wi?t? —- pod deszczem i

m?odo??

 

Wypisali ciemno twoje imi?

nad pobielonym rowem

?wieci

zg?oskami nie spalonego metalu

nienawi?ci? wypisali twoje imi?

rozkruszona ziemio

Sulamito[71]

 

            Po?wiatowska nie wskazuje jednoznacznie na sprawców mordu Sulamito, ale wyd?wi?k utworu jest niekwestionowany. Utwór rozpoczyna pytanie o sposób, w jaki „rzewnie” umiera?a kobieta. Jej „bia?e cia?o” sp?on??o niczym zabawka. Pierwsz? zwrotk? ko?czy porównanie Sulamito do Jeanne d'Arc, francuskiej bohaterki narodowej, któr? oskar?ono o czary, herezj?, rozpust? i pych?, w konsekwencji czego, zosta?a spalona na stosie. Jej posta? przywo?uje skojarzenia o niez?omno?ci cz?owieka, sile walki i bezcennej wolno?ci. Porównanie Sulamito i Joanny d’Arc wskazuje nade wszystko na wa?no?? pozycji kobiety w twórczo?ci Po?wiatowskiej. Kobiety, która nie jest wy??cznie zale?na od m??czyzny, ale takiej, która potrafi temu m??czy?nie dorówna?- nawet si?? fizyczn?, nie zapominajmy, ?e Joanna d’Arc sta?a na czele wojsk francuskich, m.in. w bitwie pod Orleanem. Po?wiatowska w utworze „Nad spalon? ?ydówk?” opisuje ?mier? Sulamito  z niezwyk?ym sensualizmem. Interesuje j?, „czyje w?osy sypa?y z?oto” i „czyje usta napi?tnowa? wystrza?”. Próbuje dociec, co si? sta?o odpowiedzie? na pytanie- dlaczego tak si? wydarzy?o. Trzeci? zwrotk? rozpoczyna kolejne pytanie „I po co?”. Nic w tym dziwnego, ?e mordy ?ydów wywar?y na Halinie ogromne wra?enie, chocia? z regu?y niewiele obchodzi? j? los innych ludzi:

 

„Intuicyjnie wyczu?em wtedy po raz pierwszy, ?e Halin? ma?o obchodz? inni ludzie i ich sprawy, chyba ?e j? co? niezwykle zainteresuje i porwie”.[72]

 

            Podmiot liryczny przywo?uje posta? Sulamito, kiedy tylko widzi ogie? w cieple domowego ogniska, tzn. „pod dobrym garnkiem”. Motywem przewodnim utworu jest opozycja kultury ?ydowskiej do chrze?cija?skiej. Podmiot liryczny chce obroni? ?ydówk? przed „chrze?cija?skimi p?omieniami”. Chrze?cija?stwo w obiektywie poezji Po?wiatowskiej jest si?? niszcz?c?. Zarówno Sulamito, jak i przecie? Joanna d’Arc sp?on??y w ogniu, który wzniecili chrze?cijanie. W utworze nie brakuje w?tku ?ycia wiecznego, o którym podmiot liryczny mówi, ?e s? to „?ydowskie ??ki”, zamiast mitologiczne, utrwalonych w kulturze ?ródziemnomorskiej- pól elizejskich. Utwór ko?czy si? kolejn? opozycj? „ciemnego” napisu imienia, do „pobielonego rowu”. Opis ten przywo?uje skojarzenia do „Medalionów” Zofii Na?kowskiej, gdzie w rozdziale Przy torze kolejowym zosta?a opisana historia nieudanej ucieczki ?ydowskiej dziewczyny:

 

„[…] kobieta, ranna w kolano, siedzia?a na zboczu rowu kolejowego, na wilgotnej trawie […] Le?a?a jak zwierz? ranne na polowaniu, które zapomniano dobi?.”[73]

 

            Wiersz Nad spalon? ?ydówk? nie mówi jednoznacznie, jak zgin??a Sulamito. Z jednej strony mo?na przypuszcza?, ?e zgin??a, jak Joanna d’Arc w p?omieniach, ale skoro imi? Sulamito zosta?o wypisane „zg?oskami nie spalonego metalu” to mo?e jednak, jak ?ydowska dziewczyna z Medalionów umar?a od postrzelenia. Niew?tpliwie historia Sulamito jest pierwiastkiem wskazuj?cym na wielow?tkowo?? twórczo?ci Po?wiatowskiej, która w Hymnie ba?wochwalczym si?ga do ró?nych losów kobiet. Jej poezja nie jest monotematyczna  w opozycji: mi?o??- ?mier?, ale m.in. porusza problem holocaustu:

 

„Poezja Po?wiatowskiej ?ywi si? zmys?em ci?g?o?ci i przywo?uje przesz?o??, jest to przede wszystkim przesz?o?? jakiego?, w sposób szczególny ukszta?towanego pod wzgl?dem historycznym i spo?eczno- obyczajowym. ?wiata kultury. Odkrywa w swojej przesz?o?ci, przesz?o?? innych, w losie w?asnym- los zbiorowy, w autobiografii histori?, na koniec             w historii- prawo ci?g?o?ci, czyli prawd? kultury”.[74]

 

            W Po?wiatowskiej prawdzie kultury kryje si? nie tylko kwestia zag?ady ?ydów, czy wyra?ony ?al poetki, ale przede wszystkim ci?g?o?? tego, co potem. Kobieta jako symbol p?odno?ci, Sulamito jest ikon? odrodzenia si? nacji.

 

           

 

 

 

 

 

Zako?czenie

 

Trudno znale?? wyt?umaczenie, sk?d u Haliny tak silna potrzeba akcentowania kobieco?ci. Mo?na domniema?, ?e jest to forma jej osobistej terapii na niszcz?c? jej ?ycie ?wiadomo??, jak wiele rzeczy j? omin??o (w zwi?zku z jej chorob?) i czego nie dane jej by?o prze?y?- mam tu na my?li kwesti? macierzy?stwa:

 

„Zwykle przez kontakt z rodzicami sfera seksu podlega tabuizacji. W przypadku Po?wiatowskiej dzieje si? inaczej: erotyka stanowi konsekwencj? rozbudzonego przez matk? g?odu mi?o?ci”.[75]

 

            Kobieta w rozumieniu- istota wy?sza, doskona?a, jej funkcjonowanie w kulturze  i literaturze, sta?o si? dla Po?wiatowskiej zagadk?, któr? chcia?a rozwik?a? przez opisanie, ustalenie w poezji archetypu kobiety, w celu zrozumienia w?asnego Ja.

Kwintesencj? pierwowzoru kobiety w omawianym tomie Haliny Po?wiatowskiej stanowi wiersz Niech ?yj? zmys?y:

 

Niech ?yj? zmys?y

 

b?d? kobiet?

kotka ma tyle wdzi?ku

przeginaj?c grzbiet p?owy

kobiet?

wilczyca — wo?aj?c przeci?gle

ociera si? o pie? drzewa

b?d? ko-

kura gdacz?c sfruwa z p?otu

i przechadza si?

z niek?aman? godno?ci?

kobiet?

poduszka szarpni?ta paznokciem

wytryska w twarz

pieszczot? g?siego pierza

 -biet? — ko-

zar?ni?ta

zastygn? w kszta?t niepowtarzalny

tym kszta?tem b?d? wabi?

bezw?adnymi ramionami

obiecywa? rozkosz a? do dna niczego

dawa? — oddawa?

i b?d? tym doskona?ym pustym cia?em

kobiet?[76]

 

            Utwór rozpoczyna osobowa forma czasownika w czasie przysz?ym „b?d?”, co oznacza, ?e podmiot liryczny jeszcze nie jest kobiet? i w dalszej cz??ci wyznacza kanony, jakie musi spe?ni?, by kobiet? si? sta?. Od pocz?tku przejawia si? fascynacja ?wiatem zwierz?cym przenikaj?cym ?wiat cz?owieka, st?d odnalezienie idea?u kobiecego wdzi?ku      w sposobie poruszania si? kotów przeginaj?cych „grzbiet p?owy”. Pojawienie si? kotki   w utworze nie jest przypadkowe, wi??e si? to z postaw? Po?wiatowska, która:

 

„Kocha?a koty… Mia?a ich ca?? gromadk? ku utrapieniu reszty domowników”.[77]

 

            Dalej nast?puje porównanie kobiety do wilczycy. Z jednej strony wilk konotuje negatywne skojarzenia (opisane przy okazji omawiania Wenus), ale mo?e te? stanowi? symbol opieku?czo?ci i po?wi?cenia, zw?aszcza, gdy przywo?amy histori? za?o?ycieli Rzymu- Remulusa i Remusa. Legenda podaje, ?e dzieci mia?y zosta? utopione w rzece. Sta?o si? jednak tak, ?e koszyk do którego niemowl?ta by?y w?o?one nie zaton??, lecz pr?d wody uniós? go do zatoki. P?acz dzieci us?ysza?a wilczyca, która codziennie przybiega?a do dzieci, by karmi? je w?asnym mlekiem i grza? oddechem, dzi?ki czemu ch?opcy prze?yli.[78] Dalej   w wierszu Po?wiatowska wykorzystuje warstw? brzmieniow? i rozpoczyna wers „b?d? ko- ”, przy czym w pó?niejszej cz??ci opisuje kur?, a jak wiadomo tan ptak hodowlany z rodziny kurowatych wydaje d?wi?ki zwane gdakaniem, które przypominaj? artykulacj? spó?g?oski „k” i samog?oski „o”, co w po??czeniu daje „ko-”. Kura w poezji Haliny jest symbolem „niek?amanej godno?ci”, za? w j?zyku potocznym rola kury jest umniejszona, bowiem   o kobiecie zajmuj?cej si? domem, mówi si? w znaczeniu pejoratywny, ?e jest to „kura domowa”. W czwartej zwrotce podmiot liryczny pokazuje, ?e kobieta mo?e by? wzburzona    i rozdarta niczym „poduszka szarpni?ta paznokciem”. Apogeum nast?puje w ko?cowej cz??ci utworu, który rozpoczyna si? podzieleniem leksemu kobieta i zapisaniem go w zamienionej kolejno?ci sylab, tzn. „-biet?- ko-”. Ostatnia zwrotka wyja?nia ten zabieg, bowiem porównuje kobiet? do zwierz?cia, które nie umiera, ale jest „zar?ni?te” i staje si? niepowtarzalnym „kszta?tem”, który nadal kusi i n?ci „bezw?adnymi ramionami”. Znaczy to wi?c, ?e owo „zar?ni?cie” nale?y rozumie? w sensie ?mierci cielesnej, nie za? duchowej, a „puste cia?o” wydaje si? by? „doskona?ym” symbolem kobiety. „Niech ?yj? zmys?y” to utwór, który niew?tpliwie ma charakter warto?ciuj?cy, gdy? wychwala istot? kobiety ponad wszystkie inne. Kobieta jest w nim kwintesencj? innych stworze?: kotki, wilczycy, kury, z których to przej??a to, co najlepsze, czyli wdzi?k, opieku?czo??, godno??. Wiersz ten s?awi ide? kobiecego pi?kna, ?agodno?ci i uleg?o?ci:

 

„<Niech ?yj? zmys?y> […] brzmi jak motto tej na wskro? kobiecej poezji. Kobiecej, gdy? autork? oraz bohaterk? lirycznych monologów jest istota eksponuj?ca i s?awi?ca sw? p?e?”.[79]

 

A sam tytu? wiersza rozpoczynaj?cy si? partyku?? „Niech” nadaje mu zabarwienie znaczeniowe i uczuciowe, które w pewnych aspektach mo?e ?wiadczy? o fakcie, ?e „Niech ?yj? zmys?y” jest od?, mo?e niekoniecznie klasyczn?, ale od? Po?wiatowskiej na cze?? kobiet.

 

 

             

 

 

             

 

           

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bibliografia

 

 

Bibliografia podmiotowa:

 

1. H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, utwory z tomu Hymn ba?wochwalczy:

 

Bajka wschodnia  

Czarownica

Egipt

Fryne

Nad Heloiz?- Heloiza nie by?a grzeszna  

Nad Heloiz?- li?? odrzucony od s?o?ca

Nad Heloiz?- pyta?a dnia dlaczego  

Nad spalon? ?ydówk?

Niech ?yj? zmys?y

Pytanie w pustk?  

Ta?cz?ca Nina  

Umar?e w?osy nie ta?cz?  

Wenus

Z tytu?em i dedykacj? na ko?cu

 

Bibliografia przedmiotowa:

 

Pozycje ksi??kowe

 

1. Piotr Abelard, Abelard i Heloiza- Listy, oprac. L. Joachimowicz, Warszawa 1968

2. M. Battistini, Symbole i alegorie, Warszawa 2005

3. G. Borkowska, Nierozwa?na i nieromantyczna, Kraków 2001

4. J. Conrad, Szale?stwo Almayera, Szczecin 1986

5. P. Debel, Zagadka drugiej p?ci, Kraków 2006

6. A. Grabner- Haider, Praktyczny s?ownik biblijny, Warszawa 1994

7. V. Grundy, K. Tkaczyk, S?ownik niemiecko- polski, polsko- niemiecki, ?ód? 1999

8. L. Impelluso, Natura i jej symbole, Warszawa 2006

9. I. Kiec, Halina Po?wiatowska, Pozna? 1997

10. J. Kleiner, W kr?gu historii i teorii literatury, Warszawa 1981

11. W. Kopali?ski, S?ownik mitów i tradycji kultury, Warszawa

12. W. Kopali?ski, S?ownik symboli, Warszawa 1990

13. List Wielebnego Piotra, opata w Cluny, do Heloizy, prze?o?onej w klasztorze Parakleta,  

   wyd. przez Bibliotheque de Cluny, 1959; przek?ad polski Leona Joachimowicza w: Piotr

   Abelard, Pisma wybrane, j.w., t.I

14. J. Marx, Legendarni i tragiczni, Warszawa 1993

15. R.Pernoud, Heloiza i Abelard, Warszawa 1982

16. F.J.E. Raby, A historyk of secular latin poety in the Middle Agens, t., Oxford 1957, t.I

17. A. Rejch, Ba?nie tysi?ca i jednej nocy, Pozna? 2007

18. L. Ryken, J. C. Wilhoit, S?ownik Symboliki Biblijnej, Warszawa 1998

19. J. Schmidt, S?ownik mitologii greckiej i rzymskiej, Katowice 1993

20. I. Sikora, Przyroda i wyobra?nia, Wroc?aw 1992

21. K. Ulanowski, Kobieta w staro?ytno?ci- u ?róde? konfliktu [w:] A. Chybicka, M.  

       Ka?mierczak, Kobieta w kulturze- kultura w kobiecie, Kraków 2006

22. P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982

Czasopisma

 

1. T. Burek, Autobiografia jako rozpami?tywanie losu, Pami?tnik literacki 1981, z. 4

2. T. Gierymski, Gar?? zetla?ych wspomnie?, Poezja 1985, z. 2

3. I. Glatzel: I. Kiec, Halina Po?wiatowska, Ruch literacki 1998, z. 2

4. J. Harasymowicz, Planetarium [w:] J. Harasymowicz, Poezja 1985, z. 2

5. H. Po?wiatowska, Notatnik ameryka?ski, Proza, s. 187 [w:] G. Borkowska, 

     Nierozwa?na i nieromantyczna, Kraków 2001

6. M. Szu?czy?ska, Legenda i jej paradoksy. O Halinie Po?wiatowskiej, ?ycie 

    literackie 1988

 

 

 

 

 



[1] J. Harasymowicz, Planetarium [w:] J. Harasymowicz, Poezja 1985, z. 2, s. 8

[2] T. Gierymski, Gar?? zetla?ych wspomnie?, Poezja 1985, z. 2, s. 9

[3] por. P. Debel, Zagadka drugiej p?ci, Kraków 2006, s. 59

[4] H. Po?wiatowska, Nad Heloiz?- li?? odrzucony od s?o?ca [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 9

[5] W. Kopali?ski, S?ownik symboli, Warszawa 1990, s. 469 - 472

[6] List Wielebnego Piotra, opata w Cluny, do Heloizy, prze?o?onej w klasztorze Parakleta, wyd. przez Bibliotheque de Cluny, 1959; przek?ad polski Leona Joachimowicza w: Piotr Abelard, Pisma wybrane, j.w., t.I, s. 609

[7] R.Pernoud, Heloiza i Abelard, Warszawa 1982, s.40

[8] cytuje F.J.E. Raby, A historyk of secular latin poety in the Middle Agens, t., Oxford 1957, t.I, s.287

[9] Piotr Abelard, Abelard i Heloiza- Listy, oprac. L. Joachimowicz, Warszawa 1968, s. 19

[10] I. Glatzel: I. Kiec, Halina Po?wiatowska, Ruch literacki 1998, z. 2, s. 268

[11] H. Po?wiatowska, Nad Heloiz?- pyta?a dnia dlaczego  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 8

[12] R.Pernoud, Op.cit., s.45

[13] R.Pernoud, Op.cit., s.44-45

[14] List do Przyjaciela, rozdz. V

[15] H. Po?wiatowska, Nad Heloiz?- Heloiza nie by?a grzeszna  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 7

[16] R. Pernoud, Op. cit. , s. 55

[17] R. Pernoud, Op. cit., s. 59

[18] R.Pernoud, Op. cit., s. 118

[19] R.Pernoud, Op. cit., s. 119-120

[20] List IV, s. 99-100

[21] Piotr Abelard, Abelard i Heloiza- Listy, oprac. L. Joachimowicz, Warszawa 1968, s. 134

[22] R.Pernoud, Op.cit., s. 184

[23] J. Marx, Legendarni i tragiczni, Warszawa 1993, s. 195

[24] M. Szu?czy?ska, Legenda i jej paradoksy. O Halinie Po?wiatowskiej, ?ycie literackie 1988, z. 41, s. 13

[25] Hexe- t?um. z niemieckiego, die Hexen ‘czarownica’, [za:] V. Grundy, K. Tkaczyk, S?ownik niemiecko- polski, polsko- niemiecki, ?ód? 1999

[26] H. Po?wiatowska, Czarownica  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 70

[27] Por. J. Schmidt, S?ownik mitologii greckiej i rzymskiej, Katowice 1993, s. 10-13

[28] J. Kleiner, W kr?gu historii i teorii literatury, Warszawa 1981, s. 620

[29] K. Ulanowski, Kobieta w staro?ytno?ci- u ?róde? konfliktu [w:] A. Chybicka, M. Ka?mierczak, Kobieta w kulturze- kultura w kobiecie, Kraków 2006, s. 189

[30] P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982, s. 60

[31] H. Po?wiatowska, Pytanie w pustk?  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 19

[32] P. Vandenberg, Op. cit., s. 64

[33] P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982, s. 80

[34] Ibidem, s. 85

[35] P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982, s. 91

[36] Ibidem, s. 60

[37] H. Po?wiatowska, Pytanie w pustk?  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 19, w. 10-11

[38] P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982, s. 126

[39] Ibidem, s. 34

[40] P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982, s. 135

[41] Ibidem, s. 202

[42] Ibidem, s. 135

[43] H. Po?wiatowska, Egipt  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 66

[44] Por. W. Kopali?ski, S?ownik mitów i tradycji kultury, Warszawa, s. 133

[45] P. Vandenberg, Nefretete, Warszawa 1982, s. 100

[46] H. Po?wiatowska, Z tytu?em i dedykacj? na ko?cu [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 24

[47] L. Ryken, J. C. Wilhoit, S?ownik Symboliki Biblijnej, Warszawa 1998, s. 925

[48] A. Grabner- Haider, Praktyczny s?ownik biblijny, Warszawa 1994, s. 98

[49] H. Po?wiatowska, Bajka wschodnia  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 69

[50] Por. A. Rejch, Ba?nie tysi?ca i jednej nocy, Pozna? 2007

[51] G. Borkowska, Nierozwa?na i nieromantyczna, Kraków 2001, s. 150

[52] I. Sikora, Przyroda i wyobra?nia, Wroc?aw 1992, s. 161

[53] M. Battistini, Symbole i alegorie, Warszawa 2005, s. 252

[54] H. Po?wiatowska, Ta?cz?ca Nina  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 10-12

[55] J. Conrad, Szale?stwo Almayera, Szczecin 1986, s. 112

[56] L. Impelluso, Natura i jej symbole, Warszawa 2006, s. 292

[57] J. Conrad, Op.cit., s. 171

[58] G. Borkowska, Nierozwa?na i nieromantyczna, Kraków 2001, s. 105

[59] Por. L. Ryken, J. C. Wilhoit, S?ownik Symboliki Biblijnej, Warszawa 1998, s. 78

[60] G. Borkowska, Op. cit., s. 43

[61] H. Po?wiatowska, Ta?cz?ca Nina  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 11

[62] H. Po?wiatowska, Umar?e w?osy nie ta?cz?  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 47

[63] L. Ryken, J. C. Wilhoit, S?ownik Symboliki Biblijnej, Warszawa 1998, s. 39-40

[64] H. Po?wiatowska, Notatnik ameryka?ski, Proza, s. 187 [w:] G. Borkowska, Nierozwa?na i nieromantyczna, Kraków 2001, s. 73

[65] H. Po?wiatowska, Wenus  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 46

[66] L. Impelluso, Natura i jej symbole, Warszawa 2006, s. 212

 

 

[67] J. Schmidt, S?ownik mitologii greckiej i rzymskiej, Katowice 1993, s. 122-123

[68] H. Po?wiatowska, Fryne  [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 73

[69] G. Borkowska, Op. cit., s. 66

[70] G. Borkowska, Op. cit., s. 12

[71] H. Po?wiatowska, Nad spalon? ?ydówk? [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 58-59

[72] T. Gierymski, Gar?? zetla?ych wspomnie?, Poezja 1985, z. 2, s. 8

[73] Z. Na?kowska, Medaliony,

[74] T. Burek, Autobiografia jako rozpami?tywanie losu, Pami?tnik literacki 1981, z. 4, s. 140

[75] G. Borkowska, Op. cit., s. 44

[76] H. Po?wiatowska, Niech ?yj? zmys?y [w:] H. Po?wiatowska, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 32

[77] T. Gierymski, Gar?? zetla?ych wspomnie?, Poezja 1985, z. 2, s. 9

[78] Por. J. Schmidt, S?ownik mitologii greckiej i rzymskiej, Katowice 1993, s. 266-269

[79] I. Kiec, Halina Po?wiatowska, Pozna? 1997, s. 59

 
« poprzedni artyku   nastpny artyku »
© 2014 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos