Co nowego arrow Artykuły arrow (1959) Kierunki nr 15: "Miłość mieszka w tobie" - Jan Dziuba

Migawki

(1959) Kierunki nr 15: "Miłość mieszka w tobie" - Jan Dziuba

"Byle ten obłok niełaski
z naszego słońca się zwlókł
a położę się jak cień płaski
u Twoich nóg..."

M. Jasnorzewska-Pawlikowska
"Cień", z cyklu "Pocałunki"


1
I oto jeszcze jeden debiut poetycki (*). jeden z nielicznych debiutów kobiecych i jeden z nielicznych ciekawych. Poświatowska niewiele publikowała w prasie. Nie zrobiła wokół siebie szumu - nie przygotowała sobie - jak mówią wydawcy - gruntu. Rok temu przeszło debiutowała Małgorzata Hillar. Natychmiast po ukazaniu się jej tomiku zjawiły się recenzje - pochlebne, a niekiedy zachwytliwe, mówiło się o nim bardzo wiele w literackich kuluarach, zjawiła się w następstwie Nagroda Księgarzy. O Poświatowskiej do tej pory, nie licząc dwu czy trzech recenzji - niemal głucho. A szkoda. Jej "Hymn bałwochwalczy" jest debiutem udanym, rzekłbym nawet - bardzo udanym i w swoim rodzaju - chyba najlepszym w ciągu kilku ostatnich lat. Dobrej poezji zawsze należy się trochę uwagi i pochwał. Dużo uwagi należy się "Hymnowi bałwochwalczemu".


2
Problem ludzkich uczuć nie jest problemem prostym. Nie wszyscy jednakowo przeżywają swoje problemy. Jedni są bardziej wrażliwymi - inni mniej. Jedni przeżywają swoją miłość spokojnie - inni burzliwie. Nie każdy jednak potrafi przeżywać szczerze. Szczerość, szczególnie w poezji lirycznej jest zjawiskiem ważnym i, chciałoby się rzec, koniecznym. Poeta pisząc w pierwszej osobie, siłą rzeczy narzuca konwencję prawdziwości lub może lepiej - autentyczności przedmiotu lirycznego. Poeta jest opowiadającym i przeżywającym. Ponieważ jego uczucia i przeżycia są treścią wiersza, on sam jest i przedmiotem i podmiotem swojej liryki. Tej miary autentyzm daje czytelnikowi poczucie całkowitej bezpośredniości i szczerości wyznań lirycznych. Ta szczerość nie zawsze jest jednakowa. Czsem poeci starając się być szczerymi, równocześnie pieczołowicie chronią pewne sfery swych przeżyć przed oczami czytelnika. Uważają bowiem, że z pewnych bardzo intymnych uczuć zwierzać się nie należy. Pokazują w swych utworach tylko te przeżycia, którym oficjalnie - jeśli się tak można wyrazić - zezwolono na pokazywanie się w literaturze. Otrzymujemy w rezultacie takiej postawy namiastkę przeżyć, otrzymujemy obraz uczuć i doznań nie wykraczających ponad przeciętność. Czyżby więc prawda, że poeta powinien być najwyższym z czujących, stała się nieaktualna? A przecież przeżycia wyrażamy w pierwszej osobie najbardziej osobiste, najbardziej intymne tylko poprzez swoją siłę, poprzez maksymalną szczerość mogą stać się własnością wielu ludzi, mogą zyskać sobie rangę przeżyć obiektywnych. To jest naczelna zasada poezji lirycznej. Zasada ta dotyczy nie tylko poezji epok poprzednich. Wydaje mi się, że jej aktualność dla poezji najnowszej nie powinna budzić wątpliwości.


3
Poezja Poświatowskiej jest poezją uczuć, poezją przeżyć intymnych. Większość wierszy zawartych w "Hymnie bałwochwalczym" to liryki miłosne. Postawiony na początku recenzji wiersz Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej nie bez powodu został użyty. Twórczość Poświatowskiej utrzymana jest w podobnym tonie, co wiersze Pawlikowskiej w cyklach "Pocałunki" i "Dansing". Wyrasta z tej samej atmosfery uczuciowej i myślowej. Jeśli chcielibyśmy szukać jej artystycznego dowodu - musielibyśmy sięgnąć do twórczości właśnie autorki "Pocałunku".
Poświatowska nie wstydzi się swych uczuć. Przeżycia swoje ukazuje szczerze, z siłą właściwą chyba tylko kochającej kobiecie. Przenikliwy liryzm stąd się bierze, że poetka nie stara się na siłę obiektywizować swych problemów.
Mówi więc w pierwszej osobie, o tym, co jest jej własnością. Ale poprzez szczerość i siłę, z jaką mówi o swych uczuciach, przeżycia jej obiektywizują się i w rezultacie mówi o  m o i m  - czytelnika uczuciu.
Do takiego wniosku dojdzie z pewnością wielu młodych czytelników "Hymnu bałwochwalczego". To nieprawda, że proces twórczy zaczyna się i kończy w świadomości artysty. Proces twórczy tylko zapoczątkowuje artysta. Zaś dokonywać winien się on w świadomości odbiorcy niezliczoną ilość razy, w niezliczonej ilości odmian.
Na tym polega wielkość prawdziwej sztuki. Na tym też polega jej trudność. Refleksje, myśli, wnioski, uczucia, nawet protesty, jakie budzi dobry wiersz w świadomości czytelnika, są dalszym ciągiem procesu twórczego, zainspirowanego przez poetę. Poświatowska nie ma wierszy "skończonych", które poczęły się i zostały na kartce papieru. Każdy jej wiersz wrzyna się w świadomość, wymaga ustosunkowania.
Czasem poprzez liryzm przebija nuta ironii - ironii ostrej, choć nie napastliwej. Nuta ironii spokojnej, a sugestywnej. Widać to najlepiej w takich wierszach jak: "Pytanie w pustkę" i "Tańcząca Nina".
Poświatowska w większości swych wierszy pisze o miłości, o  s w o j e j  miłości. Wszystko, o co potrąca w utworach, przeniknięte jest miłością. Obrazy, przedmioty, nawet metafory, nawet słowa, kochają i są kochane. Wiersz "Scheila" tego dowodem. Miłość, o której pisze autorka "Hymnu bałwochwalczego", ma kolor lata, podobna jest do kwitnącej w południe dziewanny ("W słońcu południa"). Jest to miłość jasna, spokojna, która mieszka w każdym człowieku. Tylko człowiek musi się do nie przyznać. Nie powinien jej wypędzać od siebie, by błąkała się sama po pustych wieczorem ulicach.
Poezja Poświatowskiej jest chyba najpiękniejszą liryką miłosną od czasów Pawlikowskiej. Może stać się własnością każdego człowieka, który zechce ją zrozumieć. Pokolenie nasze też ma swoją Pawlikowską.


* - Halina Poświatowska: "Hymn bałwochwalczy". Wydawnictwo Literackie. Kraków 1958

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos