Co nowego arrow Artykuły arrow (1959) Nad Wartą nr 5: "I dla mnie też świeci słońce" - Irena Olczyk

Migawki

(1959) Nad Wartą nr 5: "I dla mnie też świeci słońce" - Irena Olczyk

      Niewielu mieszkańców naszego miasta wie, że w Częstochowie urodziła się i wychowała Halina Myga-Poświatowska - bardzo ciekawie zapowiadająca się przedstawicielka poezji młodego pokolenia, która debiutowała w 1956 r. w "Gazecie Częstochowskiej", a w dwa lata później wydała w Krakowie swój zbiór pięknej poezji pt. "Hymn bałwochwalczy".
Od jedenastego roku życia poetka nosi w sobie tragiczne znamię śmierci - ciężką wadę zastawkową serca nabytą po zapaleniu stawów. Długie miesiące spędza w sanatoriach, oddzielona od życia subtelną, ale jakże tragiczną barierą cierpienia i choroby.
W okresie leczenia w krakowskiej klinice pod opieką prof. Aleksandrowicza zostaje wciągnięta do grupy literackiej "Muszyna". Tu kontaktuje się z Harasiewiczem i Morstin-Starowiejską. W tym czasie poznaje swego przyszłego męża Adama Poświatowskiego. Ale po dwóch latach nowy cios uderza młodziutką poetkę. O ileż tragiczniejszą i bardziej beznadziejną jest jej choroba, a jednak śmierć zabiera Jego. Młoda wdowa zostaje znów sama ze zdwojonym cierpieniem w jej słabym, bardzo słabym sercu. Ma lat dwadzieścia i wyrok wydany przez lekarzy - tylko jeden rok życia przed sobą...
W ub. roku grupa literatów polskiego pochodzenia z Józefem Witlinem na czele ściąga Poświatowską do Stanów Zjednoczonych celem przeprowadzenia jednej z pierwszych i bardzo trudnej operacji serca. Operacji dokonuje prof. Nicols z Filadelfii, przedstawiciel najsłynniejszych chirurgów świata. Walka o życie młodej poetki trwa siedem i pół godziny. Rodacy miejscowi dostarczają dwanaście litrów krwi dla młodziutkiej Polki.
Cudowny sukces medycyny ratuje jej życie, życie które dotychczas było balansowaniem na linii śmierci. Poświatowska jest zwrócona życiu, może pisać swoje oryginalne, piękne wiersze, już bez tego tragicznego piętna śmierci, którym stemplowała każdy prawie swój poprzedni utwór. Słońce zaczęło dla niej świecić ciągłością lat, a nie kradzionymi momentami.
Młoda poetka czuje się dobrze, pisze bardzo często do rodziny i przy okazji zasyła pozdrowienia całemu miastu, Częstochowie którą kocha tym swoim - zwróconym życiu - sercem.
Oto jeden z ostatnich utworów Haliny Poświatowskiej, który powstał podczas pobytu jej w Stanach Zjednoczonych:

Wlecze się ze mną cień zielony,
ocean co się w deszczach spłukał,
więc na przedmieściach Arizony
miejsca dla dwojga szukam
Wybieram półmrok dla firanek
I stronę słońcu - by świeciło
w mym oknie rysowanym
na papierowym cienkim murze
A śmiech księżyca - w rudej chmurze
Wędrując za mną krok za krokiem
drwiąco zagląda w ramę okien
i mówi kształtem - to już było.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos