Co nowego arrow Artykuły arrow (1966) Życie Literackie nr 47: "Maski i mity pozorne: Miłość" - Marta Wyka

Migawki

(1966) Życie Literackie nr 47: "Maski i mity pozorne: Miłość" - Marta Wyka

      Pisano o Halinie Poświatowskiej jako o spadkobierczyni Pawlikowskiej; dodajmy, że Pawlikowska stała się dziś obowiązującym punktem odniesienia dla tak zwanej poezji kobiecej. Zapewne, słuszność takiego stanowiska tkwi w fakcie, iż stworzyła ona kanon doskonały liryki miłosnej - toteż wpisywanie się weń jest nieomal automatyczne (i obowiązkowe).
Chodzi więc o erotykę wolną od przesądów i zahamować, o demonstrację swobody obyczajowej, o monotematyzm wreszcie - czyli o te same sprawy, które w sposób uznany za jedyny i rewolucyjny wprowadziła do polskiej liryki Pawlikowska. I zapewne, były to wtedy poczynania na miarę przewrotu lirycznego. Lecz dzisiaj?
Poświatowska (3) pisze dobre i sprawne wiersze o miłości i wynikającym z niej cierpieniu, poczuciu przemijania i śmierci. Pozbawia świadomie swoją lirykę kunsztu i omówień, które mogłyby przesłonić najistotniejszy rdzeń jej świata. Jest prosta, ponieważ prostota ma być uwzniośleniem i piedestałem dla tematu; sublimacja owa wygląda na przykład tak:

powlokłam lakierem paznokcie
i moje palce błyszczą
panie mój bądź miłościw
moim myślom
........................
przywitałam cię pocałunkiem
najprościej
panie mój bądź miłościw
mojej miłości.

Poetka bardzo konsekwentnie podporządkowuje obsesji nadrzędnej wszystkie elementy swojej poetyki, aż po sposób obrazowania i kolorystykę. Nadaje im cechy jednorodne i uwarunkowane tematem. Czasem odwołuje się do symbolicznych rozwiązań, właśnie w monotematycznym kontekście charakterystycznych:

paznokciami wczepiona w słowa
mówię - jakże cię kocham
jarzębino czerwona
od krwi mojej
piołunie pobladły
od mojego bólu
i lesie lesie ciemny
nieprzebyty jak śmierć.

Mimo woli jednak zadajemy sobie pytanie, do jakiego stopnia, do jakiego momentu celowe jest precyzyjne szlifowanie danego wzorca lirycznego (w tym przypadku wzorca Pawlikowskiej), czy otwiera ono nowe możliwości dla samej poetki? Pytanie nasze, w znacznej mierze wiąże się z problemem czytelniczego zapotrzebowania na lirykę tego właśnie rodzaju. Bo na pewno jest to poezja popularna i w tym sensie potrzebna. Profesjonalistę nuży nieco - i bez wątpienia wzrusza czytelnika.

3 - Halina Poświatowska: "Oda do rąk". Czytelnik, Warszawa, 1966

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos