Co nowego arrow Artykuy arrow (1967) Dziennik Polski nr 258/7378: "Uspokojenie i cisza" - Roman J. Pyrczak

Migawki

(1967) Dziennik Polski nr 258/7378: "Uspokojenie i cisza" - Roman J. Pyrczak

Z liryk oznaczon nazwiskiem Haliny Powiatowskiej natknem si dosy pno. Dopiero w czasie , kiedy z kocem lat pidziesitych "Przekrj" uczyni z jej choroby spraw publiczn, a operacj dokonan na jej sercu (otwartym dononie i w przenoni) w ultranowoczesnej klinice pod amerykaskim niebem, przeksztaci w publicity wspczesnej kardiochirurgii. Liryka zdobya mnie swoj szlachetn, jawn szczeroci, osobisty los autorki zdumia okruciestwem nieszczcia, tragedii w stanie klinicznie czystym. I miaem od tamtego czasu w swojej wiadomoci Powiatowskiej ksztat dwoisty. Jednym bya forma ciaa, drugim za ksztatem bya forma ducha. Nie znaem Powiatowskiej osobicie, nigdy nie wiedziaem jej twarzy. I nie zobacz. Nie zwrci jej mier, ani ziemia. Ale widziaem i widz jej rozlegy format ducha, jej poezj jawnie cielesn i pikn.

Ju w "Hymnie bawochwalczym" (wydanym w 1958 roku) zarysowao si wyranie autonomiczne terytorium jej poezji. Byo to terytorium krain obszern i zagospodarowan w sposb przedziwnie szczegowy i mdry, zwaywszy, i jego twrc i organizatorem bya moda kobieta, wstpujca dopiero w wiat literatury. A by to czas cichych eksplozji osobowoci poetyckich Grochowiaka, Herberta, Harasymowicza i innych. Poetycki kraj Powiatowskiej by w tym otoczeniu moe bardziej autentyczny, bardziej naturalny, przejmujco przekonywajcy. Osobiste nieszczcie poetki wyksztacio w niej szczegln wraliwo, uczulio na istnienie rzeczy drobnych: licia, doni, oboku, promienia, deszczu, tych nieustannych towarzyszy naszych egzystencji, naszych mioci, podsuno metaforyk wydobyt z dowiadcze ciaa ("umary bbny na anewryzm gwatownego serca"), kazao wyraa poezj jzykiem powszechnym, rzeczowym, oszczdnym.
Jest to poezja mioci, bez pruderyjnego wstydu, zmysowej zgoa totalnie. "Bezwstydnymi ramionami obiecywa rozkosz a do dna niczego, dawa - oddawa", "Zerwij skr - przeszkadza naszym miniom" pisaa w wierszach "Niech yj zmysy" i "Chwyt reklamowy". Albo subtelnie, delikatnie: "Twoje wargi osuwaj si ze mnie fioletowo i chmurnie, gdy milczysz" w "Pocaunkach". Ale nie byo w tych manifestach nic z emfazy, z bezmylnej euforii. Bya raczej gorycz, samowiedza. Std to drapiene, maksymalistyczne smakowanie mioci, ycia:

Pragn mocniej
Od pokej topoli
Na srebrnej drodze
Penej lipcowego kurzu
Pragn ciebie
Deszczem na moje nagie ciao
W spopielae czoo
Spy

"wiadoma siebie" - od takiego autookrelenia zacza "Dzie dzisiejszy", tomik wydany w 1963 roku. Doszy w nim wyraniej do gosu refleksje obecne ju w pierwszej ksice, bardziej jeszcze zabarwiy jej poezj gorycz i smutkiem: "Bd tym doskonaym pustym ciaem", "Nie jestem wicej ni ga", "Sobie sob wykluczajca wiat", " Lubi (�) mio moj idc boso po niegu". W tych wierszach, mimo wiedzy o przemijaniu, mimo wiedzy o kruchoci ciaa i uczu, okrelaa i ukazywaa mio jako rzecz najwiksz moe w yciu, w ktrej ramiona kochanka s "dwoma promieniami wszechwiata".
Owo nadawanie rzeczom drobnym, codziennym, praktycznym - wymiaru i znaczenia rzeczy ostatecznych byo jednym z gwnych urokliwych walorw tej poezji. Dla Powiatowskiej "mio mieszkaa w szelecie traw, w niezdarnych skrzydach pszczoy, w jadowitym brzku", "Bya ubrana w pocaunki, jak drzewo w krople". Powiedziaa rwnie: "Dzie jest ptakiem, ktrego skrzyda podbite czerwieni - pon".
Zaryzykuj diagnoz, e - przy zachowaniu wszelkich rnic i proporcji - Powiatowska w swoich trzech tomikach wierszy przesza drog dowiadcze podobn do tej, jak przeszed Baczyski, acz w innej paszczynie, Ale ostateczny ich punkt dojcia jest prawie ten sam. Wydan w 1966 roku "Od do rk" rozpocza konstatacjami: "Nie mam dawnej czuoci dla mojego ciaa", "Znam jego korytarze krte". A potem: "Moje myli, stado trwonych ptakw, karmi si na zgonie mojego ciaa". Te ptaki byy w jej poezji zawsze, ale jakby niewidoczne, peniy jakby rol suebn wobec wszdobylskiej i wszechpotnej mioci, czyniy j przecie wznios i pikn, cho taka by w istocie codzienna. Myl, e ciao nie jest wartoci najwysz i jedyn, ale te istniejemy dopty, dopki istnieje nasze cielesne fizys - oto co zaczo dominowa w poezji Powiatowskiej. Bunt i pragnienie dokonay si w zrozumieniu istoty mioci (ycia?), jej wymiarw i sensu. Przyszo uspokojenie, przysza agodno, cho nie przyszed spokj, bo go nie ma w mioci i nie ma w yciu. "Nie wiem, gdzie id po mierci najmniejsze drobiny", "Jeszcze pocaunki - ptaki przelotne - przysiadaj na moich ustach" - oto jej ostatnie wyznania. I to jeszcze, szczeglnie przejmujce z perspektywy dokonania:

Zawsze kiedy chc y krzycz
Gdy ycie odchodzi ode mnie
Przywieram do niego
Mwi - ycie
Nie chod jeszcze
Jego ciepa rka w mojej rce
Moje usta przy jego uchu

Ale Powiatowska umara, majc 33 lata. Po niej i po jej poezji - zostaa cisza. Jedyna moe rzecz, ktra czowieczego cierpienia nie kaleczy.

______
Halina Powiatowska: "Hymn bawochwalczy", Wyd. Liter. 1985, "Dzie dzisiejszy", Wyd. Liter. 1963, "Oda do rk", Czytelnik 1966.

 

 
« poprzedni artyku   nastpny artyku »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos