Co nowego arrow Artykuły arrow (1967) Nad Wartą nr 4: "Opowieść o zwycięstwie" - Z.G. (Z. Żmigrodzki)

Migawki

(1967) Nad Wartą nr 4: "Opowieść o zwycięstwie" - Z.G. (Z. Żmigrodzki)

      Książka Haliny Poświatowskiej*, debiut w prozie po trzech prezentujących ciekawą indywidualność poetycką tomikach wierszy, należy do tych nielicznych, niestety; ostatnio utworów literackich, które przedstawiając triumf człowieka w walce z cierpieniem, stają się źródłem optymizmu, nadziei, afirmacji życia. Znamienne jest końcowe wyznanie: "Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady... Moja jedyna miłość zwyciężyła raz jeszcze, żyję, mogę patrzeć na drzewa chwiejące się w wietrze, do moich oczu dobiega daleki błysk latarni."
Jeżeli "Opowieści dla przyjaciela" nie odczytywać jako autobiografii, a forma wbrew pozorom do tego nie zmusza, mamy przed sobą zajmującą powieść o nowoczesnej konstrukcji: narracja prowadzona jest przez bohaterkę w dwóch przeplatających się wątkach, z których, jeden stanowi reminiscencje przeszłości; później łączą się one w jeden nurt w przedstawieniu wydarzeń, które nastąpiły. Całość ma kształt relacji przeznaczonej dla osoby nie odgrywającej zresztą istotnej roli w treści utworu i robiącej nawet chwilami wrażenie zgrabnie pomyślanego pretekstu.
"Opowieść" jest zwierzeniem mówiącym o cierpieniu, samotności człowieka chorego, bólu, smutku i śmierci. Ukazuje jednak na tym tle szczególnie ostro pragnienie życia i szczęścia, urok otaczającego świata ludzi zdrowych, bogactwo wrażeń, jakie przynosi i przeczuć, jakie daje tym, którzy zdają sobie sprawę, że każda chwila ich kruchej egzystencji może być ostatnią. Los bohaterki, skazanej na powszechnie uważaną za nieuleczalną chorobę serca, przeżywającej w dodatku głęboką osobistą tragedie, a jednak odnajdującej sens życia i chłonącej je we wszystkich przejawach, poszukującej wiedzy i kontaktów z ludami, to fascynujący temat, tym bardziej, że Poświatowska opowiada niezwykle ciekawie, operując krótkimi, zwartymi zdaniami, prowadząc umiejętnie monolog wewnętrzny mieniący się subtelnymi odcieniami uczuć, reakcji, sądów, oddając sugestywnie rysy psychiczne postaci.

W "Opowieści dla Przyjaciela" są też - i to może nas specjalnie zainteresować - fragmenty poświecone wyraźnie Częstochowie, gdzie toczy się cześć akcji. Bohaterka pisze życiorys: "Urodziłam się... perspektywa szarego miasta zamknięta z jednej strojny ostrą wieżą klasztoru, z drugiej - równie wysokim, pociemniałym od dymu kominem fabrycznym. W powietrzu zapach spalin i butwiejących liści. Brudne, zabudowane niewysokimi kamienicami ulice, wyludniające się o zmroku." A oto wrażenia z pierwszego wieczoru autorskiego: "Kiedy dostałam zaproszenie - wąski skrawek papieru z niechlujnym nadrukiem - wzruszyłam ramionami, po chwili jednak zaczęłam się wahać... Moje wiersze także chyba nie były najgorsze, kto wie, może zechcą je wydrukować, jeśli zaniosę je sama. Postanowiłam pójść na ten wieczór powiatowej poezji w powiatowym mieście. Odbywało się to w redakcji codziennej gazety. Zapłaciłam taksówkę i przez chwilę stałam na ulicy. Czarna tabliczka tkwiła obok obdrapanych drzwi, którymi się nikt, zdawało się, nie interesował; chyłkiem pośpiesznie wsunęłam się do środka. W przestronnym korytarzu było równie brudno i szaro jak na zewnątrz, przyglądałam się bezradnie szeregowi zamkniętych drzwi. Jedne z nich otworzyły się gwałtownie i ukazała się w nich brodata twarz młodego mężczyzny, który spostrzegłszy mnie wrzasnął - przyszła - po czym korytarz zapełnił się podobnymi do niego młodymi ludźmi." Młodzi ludzie zajmują się nie tyle wierszami bohaterki, co nią samą ("Czułam na sobie ich badawczy, taksujący wzrok..."), a potem hałaśliwie wybierają się do kina.
Częstochowa wypadła w "Opowieści" nie najkorzystniej. Charakterystyka pejzażu miejskiego i lokalu redakcji, w którym odbywa się ten dziwny wieczór autorski, przypominają ponurą scenerię "Zamku" lub "Procesu" Kafki. Na marginesie warto zauważyć, że młodemu pokoleniu literackiemu coraz częściej zdarza się pisać źle o "kraju lat dziecinnych", który u dawniejszych pisarzy wiązał się tradycyjnie z miłymi wspomnieniami i sentymentem. Ten niepiękny nowomodny obyczaj ma - być może - swoje uzasadnienie w chętnym powoływaniu się na tzw. trudne dzieciństwo, które maluje przeszłość czarnymi barwami, albo w pojmowaniu życia w wielkim mieście jako swoistego awansu kulturalnego, wymagającego bezwzględnego odcięcia się od wszystkiego, co pozostaje poniżej tego poziomu. W każdym razie zjawisko to niezbyt sympatyczne i naprawdę przykro, że i autorka "Opowieści" uległa tej łatwej pokusie.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos