Co nowego arrow Artykuły arrow (1967) Życie Literackie nr 43: "Halina Poświatowska" - Tadeusz Śliwiak

Migawki

(1967) Życie Literackie nr 43: "Halina Poświatowska" - Tadeusz Śliwiak

W dniu 11 października 1967 r. po skomplikowanej operacji serca zmarła Halina Poświatowska, członek krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. 32-letnia poetka należąca do wybitnych indywidualności twórczych młodego pokolenia debiutowała w r. 1957 w wychodzącym w Krakowie piśmie młodych poetów i grafików "Zebra". Rok później wydaje pierwszy tomik wierszy "Hymn bałwochwalczy". Już tym debiutanckim zbiorkiem zwraca na siebie uwagę czytelników i krytyki. Ukazują się dalsze tomiki Jej poezji, "Dzień dzisiejszy" i "Oda do rąk", które potwierdzają ten bardzo oryginalny talent poetycki. W r. 1958 zagrożona bardzo niebezpieczną chorobą serca, wyjeżdża poetka do Stanów Zjednoczonych, gdzie poddaje się nie rokującej wielkich nadziei operacji. Operuje Ją aktualnie najlepszy chirurg, specjalista od podobnych przypadków dr Nichols, wraz ze swoim asystentem, doktorem polskiego pochodzenia Leszkiem Dereniem. Halina Poświatowska przetrzymuje niezwykle ciężką operację i powoli stan jej zdrowia ulega poprawie. Jeszcze w okresie rekonwalescencji zaczyna studia filozoficzne na jednym z amerykańskich uniwersytetów. Swój pobyt w USA opisze później w autobiograficznej książce "Opowieść dla przyjaciela" wydanej w Krakowie w r. 1966. Po powrocie do Polski kontynuowała studia na UJ w Krakowie. Uzyskawszy magisterium pracuje jako asystentka na Wydziale Filozoficznym UJ. Przygotowuje równocześnie pracę doktorską.
Halina Poświatowska była człowiekiem o wyjątkowym charakterze i tylko tym można tłumaczyć Jej postawę wobec trwającej od dzieciństwa choroby serca, wobec nieustannie zagrożonego życia, w którym walczyć musiała o każdy dzień istnienia. Ta walka prowadzona z prawdziwym bohaterstwem pokrywanym pozorną pogodą ducha i uśmiechem budziła szacunek i podziw. Pisała wiersze o miłości. Nie potrafiła inaczej. Pisała o miłości nawet wtedy, kiedy wiersz mówił o samobójczej śmierci wietnamskiej dziewczyny oblewającej się benzyną. Żywiła niemal bałwochwalczy kult dla ludzkiego ciała. Kult życia. Nie bała się śmierci. Oswoiła ją sobie. Potwierdza to jej proza literacka i naukowa. Zachłannie uczyła się języków obcych. Tłumaczyła na polski wiersze poetów francuskich, amerykańskich i jugosłowiańskich. Trudno dziś uwierzyć , że nie żyje, chociaż my przyjaciele Jej i koledzy od dawna wiedzieliśmy o ciągłym zagrożeniu jej życia i liczyliśmy się z katastrofą - dziś zmuszeni pogodzić się z tym faktem patrzymy bezradnie w swoje oczy i dzielimy się tym ogromnym smutkiem. Odeszła od nas piękna postać wybitnie utalentowanej poetki, najbliższy przyjaciel, serdeczny i mądry człowiek.



Halina Poświatowska

***
ten pocałunek
pachniał jak rozgryziona łodyga maku
czerwono posypał się z warg
ten pocałunek
zakwitł
w miękkim wgłębieniu dłoni
kiedy się wspięłam na palce
dzwonił
w dojrzałym polu
lecz wtedy
nie było już mnie
znikłam
w tym złotym pocałunku


***
mam ciebie w roztańczonej krwi
w zębach
nitkami nerwów związanych w supeł
czuję - złotą namiętność twojego ciała
przeciągam po nim ręką
lekko
lekko
gnę się
zewsząd
z końca aż do początku
i znów
do końca
jestem
pośrodku ciebie
wspięta nad tobą
cała - w tobie


***
oczekiwanie jest naszą porą
a najlepiej czekać na ciebie
tyle wieczorów
zakwitło na roześmianym niebie

jesteśmy tacy sami
trzymamy się za ręce
I nawet kot pod piecem zamilkł
i słucha jak pada deszcz

pluszczą krople - to twoje nogi
idziesz do mnie przez złote kałuże
twarz ci zmokła - całuję deszcz
chodź chodź

w moje ręce ciepłe
w moje ręce oczekujące
w moje usta zachłanne
jak deszcz

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos