Co nowego arrow Artykuły arrow (1967) Życie Częstochowy nr 251: "Pożegnanie z Julią" - Zbigniew Żmigrodzki

Migawki

(1967) Życie Częstochowy nr 251: "Pożegnanie z Julią" - Zbigniew Żmigrodzki

      Odeszła Halina Poświatowska. W krótkim, na miarę bliskich jej bohaterów Szekspira tragicznym życiu ból i śmierć były niemal zawsze o krok, o muśnięcie ręki.
W jednym ze swoich wczesnych wierszy pisała:

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy

Jej poezja pełna głębokiego smutku, mówiąca o miłości, śmierci i cierpieniu, nieobca była życiu i jego urodzie którą pragnęła podziwiać i chłonąć:

W rozsławione ręce
promień
tańczący na szybie chwytam
spragnionym ustom
podaje chłodny napój dnia

Dotknięta poważną chorobą serca, poznała dobrze uczucie lęku i samotności wśród zdrowych, monotonię długich godzin szpitalnych, ciszę pokoju, którego nie wolno opuścić.

podziel się ze mną
mojej samotności chlebem powszednim
obecnością napełń
nieobecne ściany
pozłoć
nieistniejące okno
bądź mi drzwiami
nade wszystko drzwiami
które można otworzyć
na oścież

Walczyła o zdrowie, o życie wytrwale, dzielnie, uparcie. I wydawało się, że zwycięsko. Dzieje tej walki stały się bliskie nam wszystkim. Cieszyliśmy się udaną operacją, powrotem do czynnego życia i sukcesami literackimi, które sprawiły, że autorka "Hymnu bałwochwalczego", "Dnia, dzisiejszego" i "Ody do rąk" zajęła jedną z czołowych pozycji we współczesnej polskiej poezji kobiecej. Tyle przecież miała do powiedzenia:

drzazga mojej wyobraźni
czasem zapala się od słowa
a czasem od zapachu soli
i czuję jak pode mną
przestępuje z nogi na nogę okręt
i ocean jest niezmierzony
bez żadnego brzegu.

Ciemna nuta, czasem ledwie uchwytna, przewijała się wciąż przez strofy, które pulsują melodią intonacji, urzekają subtelną kreską myśli poetyckiej:

Wczoraj pisałam wiersze
tak jak dziś rozdaję pocałunki
moje pocałunki potaniały
wiersze są coraz rzadsze.
wiersze piszę już tylko wtedy
kiedy zrani mnie kolor kwiatu
albo kiedy nietoperz
w nocnym przelocie
dotknie mojego policzka.
całuję o każdej porze roku
całuję przygodnie spotkanych
studentów, lekarzy, poetów
oni potem piszą o tym wiersze
tak jak ja rozdaję pocałunki
bezmyślnie
pośpiesznie

Któż mógł przypuszczać, że "Opowieść dla przyjaciela", w której odnaleźliśmy cząstkę jej i naszej przeszłości, będzie pożegnaniem z tą piękną młodą panią o uroczo zamyślonych oczach, która - chociaż bardzo pragnęła żyć - powitała za pewne śmierć, swój cień nieodłączny, jak Joachim z "Czarodziejskiej Góry", może nie po żołniersku, ale po poetycku i mężnie, jak sobie to kiedyś wymarzyła:

tak lekko
ubyć z zapachu
z barwy
po prostu
pod głowę ramię
i zasnąć

wiatr mnie obudzi
pszczoła
ciemnymi skrzydłami nie ugłaszcze
ziemi
oddać siebie
tak bardzo
że już niczym nie zostać
i nigdzie

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos