Co nowego arrow Artykuły arrow (1968) "Życie Literackie" nr 40: "Nikt nie wie jak umierają ptaki"...

Migawki

(1968) "Życie Literackie" nr 40: "Nikt nie wie jak umierają ptaki"...

(1968) "Życie Literackie" nr 40: "Nikt nie wie jak umierają ptaki" (o poezji Haliny Poświatowskiej w pierwszą rocznicę śmierci - 11. X.) - Wiesław Paweł Szymański

      Utwór poetycki ma wartość autonomiczną. Czyli żeby go w pełni zrozumieć wystarczyć winna sama rzeczywistość, którą on przedstawia. Do mniemania takiego przyzwyczaiła nas współczesna wiedza o literaturze. W przyzwyczajeniu tym jakże jednak często spotykamy elementy buntu, jakże często autonomii tej nie szanujemy. I to wcale nie dlatego, że nie dowierzamy artyzmowi utworów poetyckich, lecz z tego względu, że autonomia ta staje się za wąską, zbyt rygorystyczną, nie pozwalającą opowiedzieć wszystkiego. Jeżeli czytamy zakończenie jednego wiersza Haliny Poświatowskiej:

- świat jest taki ładny -
po drugiej stronie
zamkniętych okien

nie o autorce tego prostego, wydawałoby się, banalnego wyznania nie wiedząc, przyjmujemy tę poetycką "informację" taką jaka ona jest "sama w sobie". Gdy jednak wiemy, że informacja ta pochodzi od kogoś, kto śmiertelnie chorował na serce, nabiera ona, niejako automatycznie, dodatkowej wartości. Wpisujemy wtedy w nią wszystko to, co nam nasuwa nasza własna wyobraźnia i wrażliwość. Wiemy już, że nie jest to refleksja sentymentalna, ale przeciwnie - bardzo dramatyczna. Domyślamy się, że to "zamknięte okna" dzielą świat na dwie rzeczywistości: wewnętrzną, przynależną do człowieka chorego i zewnętrzną, należącą do ludzi zdrowych. W innym wierszu Poświatowska rozróżnienie to postawi z całą brutalnością:

patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat

nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze

zawsze byłam tu
on - tam

Rozróżnienie w pewnym sensie egzystencjonalne, wynikające z świadomości, że nie jesteśmy integralnie związani ze światem, że zostaliśmy w ten świat "wrzuceni", wbrew naszej chęci i woli. Ale, równocześnie, to postawione przez poetkę rozróżnienie: ja-świat, jest zaprzeczeniem całej jej twórczości lat ostatnich. We wszystkich niemal wierszach tomu "Jeszcze jedno wspomnienie" wyraźnie możemy dostrzec biologiczną niemal łączność między ujawnionymi w tych wierszach "ja poetyckim", a światem, światem materii, przyrody. Łączność ta ma kilka stopni, które po ułożeniu w strukturalną całość, ukażą, miejmy nadzieję, filozoficzną postawę poetki, która bardzo świadomie wiedziała, że:

świat umarłych rozleglejszy
od naszego świata
straszy pustką

Wyobraźnia poetycka Poświatowskiej była bardzo konsekwentna. Jeśli "konsekwentna" znaczy to także, że w tworzonych przez nią lirykach pojawiają się obrazy o zbliżonym kolorycie, pojawiają się motywy o analogicznej nośności funkcjonalnej. I tak, konsekwentnie, struktura jak gdyby fizyczna "ja lirycznego" i rzeczywistości bezpośredniej, które to "ja" otacza, jest przez poetkę rysowana elementami ulotnymi, delikatnymi, o żywotności chwilowej. Najczęściej elementy te zapożyczane są ze świata przyrody - zobaczmy: "Koszmary lęku brzęczą przezroczystymi skrzydłami", "Delikatne kolory płowieją", "Ciemny motyl / skrzydłami / dotknął ich rozpalonych ust", "Rozsypała się w płatkach po wodzie", "Warkocze masz jak pajęcze nitki", "Słucham szelestu traw" , "Biała ręka z fosforu", "Tkliwy fiolet dotyku", "Delikatne falowanie firanek", "sen zimowy delikatnych sukien", "chustka była z jedwabiu", "W trawie / przebudzony motyl / prostuje skrzydła", "Wątłe łodygi traw", "Promień słońca schwytany w barwę kwiatu", "Wątłe skrzydła motyla", "I moje kwitnienie / zbyt wcześnie / chłodem ścięte / jak ciało motyla w konstrukcji ptasich piór", "W gorzkim unicestwieniu motylich skrzydeł"...
Motyw "motyla" jest w tych określeniach dominujący, niechże więc stanowi motyw główny tego szeregu.
Dla tego motywu "motyla" symbolizującego kruchość ludzkiej egzystencji, ale tylko tej egzystencji, którą poetka powołała do życia w swojej liryce, a więc, po cóż ukrywać, egzystencji jej własnej, stworzyła Poświatowska wyraźne bardzo przeciwstawienie. Jest nim motyw "drzewa", które we wszystkich niemal religiach, jak to ukazuje Mircca Eliade, ma określoną wartość symboliczną (drzewo "kosmiczne", "poznania", "odrodzenia"). W poezji Poświatowskiej motyw "drzewa" wszędzie tam, gdzie występuje w obrazie poetyckim, a więc, gdzie jest nie tylko jednym z elementów, lecz tworzy pewną większą całość znaczeniową, ale trwałe, chciałoby się powiedzieć, wieczne. Jeżeli życie "motyla" jest chwilą, o tyle życie drzewa w porównaniu z nim wydaje się czymś niezniszczalnym. Drzewa rosną po drugiej stronie "zamkniętych okien" - by jeszcze raz wykorzystać sformułowanie poetki. Drzewo to nie tylko symbol trwałego, długiego życia, to także symbol zdrowia, witalności. Zobaczmy to na przykładach: "Rozkwitło zaczarowane miasto / na wysmukłe pnie drzew / wspięły się liście", "Drzewo pod moim oknem popełnia plagiat już dwudziesty raz z rzędu do zielonych liści dodając zielone liście", "Na wiosnę wychodzą z ziemi gałęziaste kształty / trzęsą rosochatymi łbami", "Oparty o mur / wzbierał / owoc / na ciemnej zieleni drzewa", "Drzewa kwitną na zewnątrz / przelatujący wiatr / milknie napotykając kamienny opór", "Drzewo kwitnące / obwieszone zielonymi papugami / poprzez skrzydła / pomarańcza złota dojrzałość", "Na ostrym zakręcie rośnie rozgryzione twarde drzewo / za tym zakrętem / nie ma już nic...".
Zanim ukażę jaki jest związek między motywem "motyla" w tej poezji, a motywem drzewa, czyli między symbolami kruchości i trwałości, muszę wspomnieć o innym jeszcze znaczącym w tej liryce motywie, który także występuje w każdym niemal wierszu. Jest nim motyw "ziemi", który, by znowu powołać się na Eliade, także odgrywa wielką rolę symboliczną, podobną zresztą do motywu "drzewa". Motyw "ziemi" w poezji Poświatowskiej jest symbolem płodności życia ("matka - ziemia", "ziemia rodzicielka") - to podstawowe symbole w wierzeniach pierwotnych - wiele można by tu dać przykładów.
Cóż się okazuje? Z jednej strony mamy w tej liryce obszar jak gdyby "motyla", a z drugiej strony - opozycyjny obszar "drzewa" i "ziemi". Symboliczne znaczenie tych obszarów zostało już rozszyfrowane. W poezji Poświatowskiej, obok jednak egzystencji autonomicznej tych opozycyjnych obszarów, występują także takie miejsca, i są one w tej liryce najbardziej dramatyczne, w których oba te opozycyjne obszary nachodzą na siebie - stają się rzeczywistością. Mówiąc inaczej - motyla, krucha egzystencja "ja lirycznego" tej poezji nie chce się pogodzić ze swoim stanem. Ze stanu nietrwałości, kruchości, ulotności pragnie się przemienić w stan przeciwstawny. Motyl chce się jak gdyby przeistoczyć w drzewo, słabość w siłę, chwila ulotna w wieczność. Poetka nie godzi się na tą rolę, którą spotkała w świecie. Nie godzi się na swoje fizyczne "ja", na egzystencję "ważki", "osamotnionego motyla". Pragnie być po drugiej stronie, tam, gdzie panuje życie, płodność, miłość. W tym przeistoczeniu zbadane do tej pory motywy nabierają dodatkowych znaczeń: motyw "drzewa" utożsamia się z motywem "kochanka", motyw "ziemi" wchodzi na miejsce "ja lirycznego" - symbolizuje motyw "kochanki". Jakże dramatyczne są w poezji Haliny Poświatowskiej te fragmenty, które mówią o tych przemianach:

Umyłam liście drzewom
i zdradliwie
spod ich nóg
złoty piasek wyjadam
żeby osunęły się we mnie
rozchwianymi gałęziami
dotknęły moich ust


przytulam liść do policzka
czuję jedno tętno w mojej krwi
i twojej
kochaj mówię
kochaj - odpowiadasz
jesteś - mówię
jesteś -


jakiej czułości trzeba powiedz
(----------------------------------)
jakiej miłości!
żeby zagasić krater rozedrgany
otwartą ranę ziemi, która
nie chce się zagoić czy nie umie


tęsknię
za swoim źródłem tęskni woda głębinowa
widziałam samca gołębia
jak nastroszywszy pióra
wspiął się na samkę
ziemia jest nieprzenikniona
krążę w jej głębi.

Wiele innych przykładów można by tu jeszcze rzucić. Można by także bardziej precyzyjnie i pełniej ukazać obrazowania poetki. Motyw "motyla" - symbol kruchości wzmacnia przecież w tej liryce motyw "włosów". Motyw "drzewa" i "ziemi" wzbogacone są o motyw koloru "zielonego". Trzeba jednak ukazać i inne jeszcze oblicze tej poezji.
Przemiana "motyla" w "drzewo" należy w tej poezji do stanów ekstatycznych. Są to chwile niezgody na samego siebie, momenty w których człowiek pragnie uciec od siebie, od swojej realności, uciec choćby w magię czy w marzenia. Z drugiej strony poetka, jak mało kto równie silnie była świadoma:

"wiedzy
która jest pewna
która jest
śmiercią"

Wiedza ta pozwoliła jej stworzyć liryki przeraźliwie trzeźwe, niemal cyniczne, niemal ekshibicjonistyczne ("po co umyłam piersi i każdy włos z osobna"). W tamtej przemianie "motyla" kryło się pragnienie życia, wzrostu, wspinania w górę, w lirykach o których teraz mówię dzieje się odwrotnie. Mamy do czynienia z rzeczywistością, w której niemal egzystencjalnie ujawnia się brutalna realność, w której poetka tak obiektywnie potrafi patrzeć na siebie, jak gdyby jej świadomość była od niej oddzielona i stała obok:

"tyle dni
nocy
spokojnych w łańcuchu chwili
na którym poprowadzą
przedziwnie uległą
poskromioną kobiecość
na sprzedaż"


"minąłeś
minęłam
już nas nie ma
a ten szum wyżej
to wiatr
on tak będzie jeszcze wieczność wiał
nad nami
nad wodą
nad ziemią"


Zarówno jednak stan pierwszy - ucieczka w marzenia - jak i stan drugi - ucieczka w realność, są protestem wobec przeczuwanej śmierci, wobec przypisanej roli, wobec świadomości "ubywania ze świata".
W jednym z wierszy poetka zapisuje: "czy świat umrze trochę / kiedy ja umrę?". I sama daje odpowiedź: "a jednak / miło jest pomyśleć / że świat / umrze trochę / kiedy ja umrę". Jest to odpowiedź po trosze szelmowska, z przymrużeniem oka, kpiąca zarówno z osoby, która jej udziela, jak i z nas - ma w sobie coś ze sztubackiego żartu. A jednocześnie jakże wyraźnie pochodzi od kogoś, kto się wiele lat trudził "nad własnym umieraniem". Tylko taki trud wywołuje specyficzny rodzaj dowcipu widoczny choćby w powiedzeniu: "kocham cię bardziej niż wszystkie słowniki świata". Czy w tym wierszu pisanym jakby zza grobu:

"czasem
stęskniona okrutnie
pojawiam się ludziom
w mojej dawnej twarzy
idę na moich dawnych stopach
i dotykam ich uśmiechem
dawnymi rękoma...."

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos