Co nowego arrow Artykuły arrow (1968) Poezja nr 1: "Halina Poświatowska" - Marian Grześczak

Migawki

(1968) Poezja nr 1: "Halina Poświatowska" - Marian Grześczak

      We wzruszającym wspomnieniu o Halinie Poświatowskiej Stanisław Grochowiak napisał, iż "największą krzywdę wyrządziła poetce śmierć."
Zaskakuje nas to tym bardziej, że śmierć jest w Jej wierszach nieobecna, a jeśli się uobecnia niekiedy, to nie jako strach i rozpacz, ale jako właściwy los ludzi, jak następstwo pór roku, lat, życia. Widać to wyraźnie w tomie Oda do rąk.
A mimo to po przeczytaniu krótkiego epitafium w "Życiu Warszawy" po prostu osłupiałem. Nie ma już wśród nas autorki Hymnu bałwochwalczego, poetki żywiołów i bezpośredniości. Dopiero ze wspomnień dowiedziałem się, że była straszliwie chora. Jakiż kontrast między prawdą życia a prawdą sztuki. Cokolwiek bowiem powiedzieć o poezji Haliny Poświatowskiej, dla mnie jest to poezja jasna, tętniąca życiem, właśnie "zdrowa". Oto prawdziwy przykład skromności, szacunku dla siebie, dla czytelników, dla sztuki: zacierać, rozjaśniać to, co ciemne. Jakże wyraźnie widać poprzez to jedno życiowe i poetyckie doświadczenie słodycz smutku pokoleniowych równolatków. Lubiłem te wiersze, teraz je szanuję, odkrywając mimowolnie ich ludzkie a tak szczelnie skrywane podglebie. Okoliczności, które mnie zaskoczyły, zapewne wprowadzą w osłupienie innych czytelników, miłośników wierszy, których mniej interesują losy poetów i koleje ich życia niż poezja sama. Kontrast jest zbyt ostry, aby nie wywoływać szoku i podziwu dla zalet charakteru poetki i Jej poezji. Ale to znaczy przecież, że poezja Haliny Poświatowskiej żyje i żyć będzie dalej. I że to, co za nią stało: surowe traktowanie życia - zrozumiane zostanie, poprzez Jej poezję, jako sprawdzian prawdziwej wartości.
Oto fragment wspomnienia Tadeusza Gierymskiego zamieszczonego w "Gazecie Częstochowskiej"; trop w nieznaną przeszłość, w przed-poezję, która - zwłaszcza dla poety - jest zawsze tak ważna.
"Któregoś dnia, a było to bodajże pod koniec 1956 roku, do redakcji przybyła kobieta z kilkoma brulionami - wierszy swej córki. Z niezdecydowaniem wziąłem je do ręki. Jak wiadomo, ci, którzy starają się "upłynnić" tego rodzaju artykuł, nie przez każdą redakcję przyjmowani są z otwartymi ramionami. Był to zresztą czas owej erupcji poetyckiej, która do dzisiaj gnębi chyba pisma i w większości wypadków wypełnia... redakcyjne kosze. Nic zgubniejszego bowiem nad przeświadczenie, że Ars Poetica wymaga wyłącznie zastruganego ołówka (dziś - długopisu) i kartki papieru. Coś podobnego myślałem przyjmując bruliony.
Kobieta powiedziała mi nadto, że córka sama przyjść nie mogła z powodu choroby, jakiejś chronicznej niedomogi serca. Młoda dziewczyna, najczęściej przykuta do łóżka, nudzi się, ergo pisze wiersze. Jest jednak poważnie chora. W takich wypadkach ludziki odruch - to współczucie. Zadecydowałem, jak to się mówi a priori, że cośkolwiek, choćby to było całkiem złe, wydrukować trzeba. Potem dopiero otworzyłem zeszyt, jeden, drugi, trzeci... Nie były to rewelacje poetyckie, to prawda. Wiersze znalazłem jeszcze bardzo "młode", niektóre zupełnie nieudolne, ale tu i tam błysnęła jakaś grudka złota. W sumie różniły się in plus od tuzinkowej produkcji, o której myślałem zabierając się do czytania.
Zamieściliśmy kilka utworów w najbliższym numerze ""Gazety".
Autorkę poznałem dopiero po kilku tygodniach. Weszła szczupła jasnowłosa dziewczyna, w ciemnoniebieskim palcie (dlaczego takie nieistotne szczegóły tkwią latami w pamięci?). Rozmowa potoczyła się, naturalnie, o poezji. Była długa i żarliwa. Zgadzaliśmy się lub nie. Dziewczyna miała swoje zdanie, od którego nie odstępowała. A że przyniosła ze sobą nowe wiersze - zacząłem je głośno czytać. Autorce nie podobała się widocznie moja interpretacja, gdyż gwałtownie i niemal obcesowo (była zawsze taka) wyjęła mi kartkę z ręki. Wiersz odczytała po swojemu, mniej płynnie, bardziej rwąco, arytmicznie."
Resztę wiemy już z późniejszych książek.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos