Co nowego arrow Artykuły arrow (1968) Dziennik Polski nr 238: "Poświatowska i Elektrowicz" - Roman J. Pyrczak

Migawki

(1968) Dziennik Polski nr 238: "Poświatowska i Elektrowicz" - Roman J. Pyrczak

      "Jestem starsza o słowo" - zapisała kiedyś Halina Poświatowska, przedwcześnie zmarła krakowska poetka, której poezji poświęciłem już na tych łamach trochę dobrych słów. Ale oto mam przed sobą całą jej literacką spuściznę, spory ponad dwustu stronicowy tom zatytułowany "Jeszcze jedno wspomnienie" stosunkowo szybko po śmierci poetki i zgrabnie wydany przez Wydawnictwo Literackie. Pomieszczono w niej - jak informuje na "skrzydełku" wydawca wiersze z ostatnich dwu lat życia autorki, ale i także wiersze-notatki "których nie pozwolił dokończyć pospieszny rytm serca szukający rzeczy najistotniejszych: samego życia we wszystkich przejawach. Stąd właśnie wynika autentyczność tej poezji, tak bardzo z życiem związanej i tak spragnionej życia".
Myślę jednak, że można również mówić o przyspieszonym rytmie myślenia Poświatowskiej. Linię jej poetyckiego rozwoju, wiodącą od bałwochwalczego zachwytu nad biologią, nad ludzkim ciałem - aż po niewiarę w ciało, aż po rozpaczliwe poszukiwanie czegoś większego i trwalszego - ta linia zarysowała się i dokonała w czasie nader krótkim. Poświatowska jako poetka stanęła na brzegu dojrzałości myślowej, na którym staje się zazwyczaj u schyłku życia. Trudno jest dzisiaj wydedukować, gdyż tzw. Psychologia twórczości to trochę mętne wody, jaki wpływ na ów przyspieszony rozwój miała jej choroba, czy raczej świadomość życia na kredyt kardiochirurgii, świadomość możliwości śmierci. Odnotujmy przeto, że poezja Poświatowskiej jest bujna, choć oszczędna w środkach wyrazu, zmysłowa totalnie, bardzo ludzka i bardzo tragiczna. Mówiła o kobiecie jako o: "promieniu słońca schwytanym w barwę kwiatu", która "miała tylko nieco wiosny w palcach wiatru we włosach", ale w której był "w środku ciała (...) kot wygięty pragnieniem wołający o człowiecze ręce." Mówiła Poświatowska tak: "Z takich nitek jest uplątane ciało, zachwyt i ból, zachwyt i ból". Albo: "Czy świat umrze trochę, kiedy ja umrę". Lub: "Każdą rzecz mam na własność, obejmuję z pasją, przytulam z pasją, i kiedy idę, to kochankiem jest mi ulica". Czy tak o sobie:

Uniesiona nad sobą
Spragnionymi ustami
Piję przestrzeń

Można tę poezję poznaczyć i poklasyfikować, ustalić jej antenatów, wykreślić jej miejsce na poetyckiej mapie Polski. Ale zawsze pozostanie w niej to, co chyba najcenniejsze: pozaliteracki sens, zdumiewające świadectwo zachłanności życia zdominowanej wyobraźnią i wrażliwością, przejmujące ekspresją znaczeń i klimatu wytrawiających się na długi czas w czytelniczej pamięci. Ta poezja powstała tak: "Oglądam twoje ręce, moje ręce, twoje ręce (...) bezradnie naprzeciw wiedzy, która jest pewna, która jest śmiercią". Polecam ją więc wszystkim, którzy wątpią we współczesny wiersz, wątpią we współczesnych poetów. Dedykuję Wam tę oto strofę krakowskiej poetki pochowanej na cmentarzu w Częstochowie"

Żyje się tylko chwilę
A czas -
Jest przezroczystą perłą
Wypełnioną oddechem

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos