Co nowego arrow Artykuły arrow (1969) Poezja nr 4: "Książka poetycka. Czekanie na cios" - Jadwiga Zacharska

Migawki

(1969) Poezja nr 4: "Książka poetycka. Czekanie na cios" - Jadwiga Zacharska

      Cała twórczość Haliny Poświatowskiej naznaczona jest piętnem śmierci i to nie tylko w tym sensie, że poetka w każdej chwili mogła umrzeć na serce, o czym wiedziała. W tych subtelnych lirykach nieustannie toczy się gra miłości i śmierci, niezależnie od faktu nieuleczalnej choroby. W pośmiertnym tomie poetki "Jeszcze jedno wspomnienie" odczuwamy bardzo silnie pełne napięcia "czekanie na cios". Nie jest ono jednak biernym oczekiwaniem ofiary. Dominującym w poezji Poświatowskiej jest bałwochwalczy hymn na cześć życia i bunt przeciw nietrwałości własnej egzystencji, który łączy się z kultem materii i nieufnością wobec wszelkiej abstrakcji, odrzuceniem tego, czego nie można przetłumaczyć na język odczuć zmysłowych.
Poświatowska poddaje próbie zmysłów wszystko, co ją otacza - doświadczenie z prądem elektrycznym uczy ją prawdziwości fizyki, kamienna twarz kobiety w dziale egipskiej rzeźby przybliża pojęcie czasu. Zdobywa tym samym wiedzę nie najszerszą może, ale pewną, zgodnie z wyrażonym w wierszu przeświadczeniem:

sięgam nie dalej niż moje
wyciągnięte ręce
i nie wyżej niż mogą mnie unieść
wspięte palce u nóg

Nie przemawia do jej wyobraźni pojęcie przestrzeni i nieskończoności będąc tylko nazwą, pustym dźwiękiem. Najbardziej oczywiste są dla niej sprawy własnego ciała, ich potwierdzenie w obserwowanych reakcjach fizycznych. W obcowaniu ze światem nieodzowny jest zmysł dotyku. Autorka "Ody do rąk" poprzez dotyk kontaktuje się z otoczeniem, przy pomocy dłoni poznaje kształt i ciepło, a nawet światło. Ręce, dłonie, palce - to motyw powtarzający się najczęściej w wierszach omawianego tomu. Często zastępują one wzrok - tak jak u niewidomych; - obdarzane są świadomością, żyją własnym życiem. Ruchliwość rąk wyraża żywotność. W lirykach z trzeciej części zbioru przedstawiających sytuacje, kiedy nasilenie choroby powoduje konieczność izolacji, pojawia się obraz bezsilności, zamierania rąk. Stają się one mało przydatne w zamkniętym środowisku:

ręce - dziesięć bezwładnych palców
opuszczone absolutnie
niepotrzebne nikomu
ślepe

Ważną rolę w poezji Poświatowskiej pełni czas, odmierzający etapy czekania. W wierszach "Jeszcze jednego wspomnienia" z zachłannością wyraża się dążenie do intensyfikacji wrażeń i przeżyć, gorączkowe pragnienie zgromadzenia jak największej ilości doświadczeń w określonym, a wąskim wycinku historii. Obcowanie na co dzień ze śmiercią wzmaga żądzę życia, "upór aby istnieć" wyzwala dodatkową energię. Pasja życia obejmuje każdą rzecz i każdą, najbardziej błahą, powszednią zwyczajną czynność:

każdą rzecz mam na własność
obejmuję z pasją
przytulam z pasją

i kiedy idę
to kochankiem jest mi ulica
i trotuaru płyty
na wznak
i bramy otwarte
i ramy luster - wystawowych szyb
które najrozrzutniej powtarzają

W wyznaniach tych zaznacza się stały pośpiech wynikający z narzucenia sobie najwyższego tempa życia. "Haustami piję miłość", "połykam filozofię" - pisze o sobie autorka świadoma, "że mądrość należy przeżuwać na pojedyncze włókna". Ani przez chwilę nie chce tracić kontroli nad przemijającymi, tak dla niej cennymi sekundami, stara się "przychwycić na gorącym uczynku - czas", zarejestrować to wszystko, co dzieje się w świecie równocześnie z jej oddechem.
Często pojawia się w ostatnich wierszach Poświatowskiej motyw płomienia i spalania wyrażający w sposób najpełniejszy wybrany model życia.

płomień
żyje doskonale bo krótko

- stwierdza Poświatowska, powołując się na spłonięcie biblioteki aleksandryjskiej, kiedy przemienił w popiół tysiące woluminów. Apostrofę do Heraklita, który nauczył ją "kochać ogień i umierać w każdej chwili", kończy wyznaniem "Spalam się, Heraklicie, dzień po dniu i myśl po myśli. Płonę".
Płomień oznaczający w poezji Haliny Poświatowskiej największą intensyfikację procesów życiowych (oddychanie jest procesem spalania), w niektórych wierszach symbolizuje dodatkowo żar namiętności miłosnej. Zbanalizowana metafora przez swą dwuznaczność zostaje odświeżona, a na tle oszczędnej w stosowaniu chwytów poetyckich liryki zyskuje wiele ekspresji, np. w obrazie:

postawiłam sobie wielki czarny krzyż
i spłonęłam w ogniu miłości

W innym wierszu bohaterka liryczna porównuje siebie do płomienia, który ogarnia swym żarem i rozpala ciało i myśli kochanka. Szuka w miłości ucieczki przed nicością, w pieszczotach potwierdzenia dla swego ciała. Dlatego wielbi miłość zmysłową, wyrażającą się w formach materialnych:

nie umiem powiedzieć słowem
nie słowem tęsknię
ale rękoma
zamykającymi przestrzeń

Zdumiewające szczerością wyznania nie są w poezji Poświatowskiej tylko prowokacjami obyczajowymi, ale przede wszystkim świadectwem dramatu istoty nie mogącej uwolnić się od świadomości stałego zagrożenia. Miłość jest dla poetki wzajemnym poświadczeniem egzystencji kochanków i ucieczką przed czasem przybliżającym nicość:

we mnie powstajesz
najgłębiej
i każdy oddech
który na mrozie krzepnie
przypomina że jesteś

Poetka nie ukrywa egotyzmu wyznając: "tak kocham cię kochając siebie".
W erotykach też, zgodnie z przeświadczeniem, że "istniejemy przez miłość", wyraża się najsilniej pośpiech towarzyszący nieodłącznie wspomnianej już pasji życia. Dyktuje on skierowaną do kochanka prośbę:

trwaj
jakbyś był kamieniem
istniejącym
dla wygody
moich ust nieskończenie głodnych

Jednocześnie miłość, w której autorka wierszy szuka schronienia i ucieczki przed nicością, daje przedsmak śmierci - miłość i śmierć znajdują się razem po niezbadanej, ciemnej stronie życia. Nieufność wobec słów, które są zbyt abstrakcyjne i za ciasne, dotyczy zwłaszcza tych dwóch: miłość i śmierć. "Nie potrafię uskładać ze słów miłości" - wyznaje w wierszu, a nie ma odwagi pisać o śmierci, bo:

tego nie można słowami
tylko ciszą

Drogą eliminacji może określić śmierć jako odchodzenie od przedmiotów i sytuacji, które składają się na życie.
Jednym z wyrazów protestu przeciw nietrwałości własnego ciała jest motyw przemiany w drzewo, pojawiający się we wcześniejszych zbiorkach Poświatowskiej. Pełni on funkcję kompensacyjną, a zawarte w nim jest marzenie o trwałości i sile, dążenie do bujnego rozrostu i ograniczenia świadomości do spraw związanych z biologiczną wegetacją:

dlaczego nie drzewem
drzewo o krwiobiegu złotym
tak samo pnie się zwyż
zachłannie rośnie
dojrzewa w skupieniu

Kult materii i istnienia jako wartości jedynej i najwyższej nie prowadzi jednak autorki "Hymnu bałwochwalczego" do skrajnego biologizmu, do dehumanizacji wyrażonego przez nią świata. Potwierdza to wyzwanie:

nie potrafię być tylko człowiekiem
(...)
nie umiem być tylko drzewem
wytrwały wzrost nie jest
moim jedynym
celem

_______
Halina Poświatowska "Jeszcze jedno wspomnienie", Kraków 1968, Wyd. Literackie, s. 221.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 http://www.koniczynka.art.pl/
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
 
Professionelle Joomla Templates - kostenlos